Moje książki kulinarne

Kulinarna szachownica

Tydzień Francuski

Pisząc o Francji nie sposób nie wspomnieć o wyśmienitej i jedynej w swoim rodzaju kuchni. Kuchni, która przez wielu z nas postrzegana jest jako sztuka sama w sobie, z łatwością  konkurująca z muzeami, zabytkami czy widokami całej Francji.
Odgłos łamiącej się bagietki przyjemnie drażni ucho. Okruszki złocistej skórki spadają na talerz i biały obrus. Niespiesznie sięgam po masło, które idealnie rozsmarowuje się po pieczywie. Ser czy dżem? Na co mam dzisiaj większą ochotę? Zanim się zdecyduję, wypijam łyk porannej kawy. Za oknem niewielkiego bistro, Paryż budzi się do życia. Takie poranki nie zdarzają się często więc, aby choć troszkę je sobie przypomnieć, sięgam po książki kulinarne, które stoją stłoczone na półkach w kuchni i … zaczynam gotować.
Moje książki kulinarne

Moje książki kulinarne

Jeśli chodzi o sprawdzone, francuskie receptury, to ze szczerego serca mogę polecić książkę Beverly Leblanc pod tytułem „Smaki świata FRANCJA„. To moja pierwsza książka kulinarna poświęcona od początku do końca francuskim przepisom. W twardej oprawie, na dobrym papierze, bogato ilustrowana zdjęciami potraw i poszczególnych regionów Francji. Podzielona na siedem rozdziałów z interesującym słowem wstępnym. Co można znaleźć tu dobrego? M.in. przepis na pieczony vacherin czyli: pełnotłusty kremowy ser produkowany w Sabaudii, groszek po francusku i rozpływającą się w ustach wieprzowinę ze śliwkami. A wszystko bogato okraszone masłem i śmietaną … kremówką. Kolejną książką, którą mogę uczciwie polecić jest „Mała paryska kuchnia” autorstwa Rachel Khoo (Wydawnictwo Albatros A. Kuryłowicz). Jej autorka, sympatyczna brunetka, nie tylko prowadzi fajny program kulinarny, ale pisze dobre książki. Ta, o której mówię, jest elegancko wydana, bogato ilustrowana i zdradza tajniki zarówno prostych, jak i wyszukanych dań. Każdy przepis poprzedzony jest osobistą uwagą autorki na temat pochodzenia potrawy lub jej pierwszego z nią spotkania. Co możemy ugotować? Klasyk taki jak: makaron z serem lub zapiekankę kalafiorową pod chrupiącą orzechową skórką. Możemy również wzbić się na cukiernicze wyżyny, szykując napoleonkę z jabłkami lub bezową górę z kremem kasztanowym. Brzmi smakowicie? Są jednak i takie przepisy, do których za nic w świecie się nie przekonam, jak na przykład zapiekanka z wędzoną rybą. Następna książka na mojej półce, poświęcona francuskiej kuchni, to „Francuski szef kuchni”. Wszystkie przepisy z kultowego telewizyjnego show, autorstwa sławnej Juli Child (Wydawnictwo Literackie). Pozycja obszerna, licząca ponad pięćset stron, skrywa w sobie niezliczoną wprost ilość przepisów. Zamiast rozdziałów są odcinki programów, z których pochodzą receptury. A są one iście francuskie i nieszablonowe. Wiecie na przykład, co to jest auszpik? Ja nie wiedziałam, nie mówiąc o tym, że nie przypuszczałam, że mogę go zrobić. Czy zrobiłam? Nie. Choć ponoć: „(…) nie ma sobie równych, gdy trzeba ozdobić kaczkę na zimno albo jajko w koszulce (…)”. Uczciwie muszę przyznać, że przepisy z tej książki przerażają mnie ilością nakładu pracy, jaki trzeba włożyć w ich przygotowanie. I dlatego nic, poza jej namiętnym przeglądaniem, jeszcze nie zrobiłam. Ostatnie na mojej półce są trzy pozycje autorstwa Mireillo Guiliano „Francuski na każdy sezon. Rok sekretów, przepisów i przyjemności„, „Francuski nie tyją. Książka kucharska” i „Francuski nie tyją. Sekrety jedzenia dla przyjemności„. Wszystkie trzy pozycje, to tak bardzo popularne w chwili obecnej poradniki w stylu: jak być piękną, smukłą i szczęśliwą kobietą na modłę Francuzek. Nie szydzę, bo uczciwie muszę przyznać, że w książkach tych znajduje się wiele cennych rad, a przepisy są proste, sycące, dekadenckie, a jednocześnie lekkie i napawające radością gotowania. Bo magia dobrej francuskiej kuchni, to nie tylko przepis, ale przede wszystkim radość z samych przygotowań.                          

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *