czako

Barbórkowe święto

Polska

4 grudnia to nie tylko święto mojej teściowej Barbar, ale również górników i samej św. Barbary, której kult do dnia dzisiejszego jest w naszym kraju bardzo żywy.
W 1262r. w Bożygniewie, szalenie ładna nazwa, koło Środy Śląskiej powstał pierwszy kościół pod wezwaniem świętej Barbary. Kim była owa święta, której pamięć tak hucznie obchodzimy? Jak głosi jedna z legend, Barbara była, a jakże, piękną córką niezwykle bogatego człowieka. Przyjęła chrześcijaństwo i złożyła śluby czystości przez co odrzucała wszystkich pretendentów do swojej ręki. Jak przystało na średniowiecze zaistniała sytuacja mocno nie podobał się jej ojcu, który oszalały z gniewu uwięził ją w wieży, głodził, a następnie, gdy nie ustąpiła, skazał na śmierć i sam osobiście ściął. Grunt to rodzicielska miłość. Aby sprawiedliwości stało się zadość za swój haniebny czyn został ukarany – wkrótce potem zginął od uderzenia pioruna. Stało się to ponoć około 305 roku, choć pewności nie ma, gdyż legenda nie uściśla tego zbyt dokładnie. Fakt faktem, że Barbara, dziewica-męczennica, stała się patronką wszystkich tych, którzy narażeni są na nagłą i niespodziewaną śmierć: marynarzy, żołnierzy, więźniów, górników, rybaków, tajnych drukarzy a nawet polskiego podziemia w czasie wojny. Dawnymi czasy w warszawskim kościele Najświętszej Marii Panny na Nowym Mieście w dniu 4 grudnia zbierali się rybacy i po porannym i wieczornym nabożeństwie rozdawali biednym ryby. Także każda nowo zbudowana łódź musiała być udekorowana wizerunkiem św. Barbary. Jednak obecnie dzień 4 grudnia, czyli dzień św. Barbary jest najważniejszy dla górników, którzy, nieustannie narażeni na niebezpieczeństwo i utratę życia, modlili się do niej zarówno przed zjazdem w głąb kopalni, jak również po szychcie, w podziękowaniu za opiekę. Tak wielkie przywiązanie uzasadnia jedna z wersji legend o świętej Barbarze, która głosi, że uciekając przed ojcem schroniła się w głębi góry, która się przed nią rozstąpiła.
Na Śląsku Barbórka jest dniem wyjątkowym. Starym zwyczajem, odświętnie ubrani w galowe mundury i paradne czapki z pióropuszami górnicy, zbierają się rano w kopalni, by przemaszerować wspólnie do kościoła na nabożeństwo. Po mszy, w kopalni wydawany jest uroczysty obiad, a następnie najlepszym górnikom wręczane są szpady, noszone w dawnych czasach dla bezpieczeństwa. Warto zaznaczyć, że ten piękny przywilej nadawania szpady przywrócony został w XVIII wieku przez Stanisława Staszica i funkcjonuje do dnia dzisiejszego. Odbywają się też „wyzwoliny” na górnika i, jak nakazuje stary obyczaj, właśnie w tym dniu każdy nowo mianowany górnik stawia swym kolegom „nieckę krupnioku” i godny „napitek”. W trakcie licznych festynów i zabaw odbywa się też „skakanie przez skórę”, czyli rodzaj specjalnego fartucha, bez którego pod ziemię nie schodzi żaden rębacz ani ładowacz. To także czas rodzinnych spotkań i często zdarza się, że uczestniczy w nich kilka górniczych pokoleń, które raczą się piwem i „warzonką” – alkoholem z korzeniami i miodem, podawanym na gorąco w kamionkowych garnuszkach.
Nie pierwszy raz utwierdzam się w przekonaniu, że nasza tradycja jest szalenie bogata, a jej kultywowanie znowu zdaje się być w dobrym tonie. Może dla tego też warto mieć w pamięci, że 4 grudnia niezamężne dziewczęta ścinały gałązki bzu lub wiśni i wkładały je do wody. Jeśli zakwitły one na Wigilię, to panna mogła mieć pewność, że w nadchodzącym karnawale znajdzie sobie męża.
Z imieniem Barbary wiąże się również wiele starych przysłów, szczególnie ważnych dla tych którzy nastawiają domowe nalewki: „ W dzień świętej Barbarki idź do boru na tarki”, gdyż po pierwszych przymrozkach owoce tarniny są zdecydowanie najlepsze do tego, by zalać je spirytusem.

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *