maroko

O małżeństwach i rozwodach, czyli życie uczuciowe w Maroku

MAROKO Gdy w 2004 roku podróżowaliśmy z Maćkiem po Tunezji, często od naszych przewodników, czy nawet przypadkowo spotkanych osób słyszeliśmy, że ówczesne władze robią bardzo wiele na rzecz poszerzenia praw kobiet. Na początku XXI wieku płeć piękna swobodnie mogła pracować, studiować i cieszyć się przywilejami niedostępnymi dla ich matek czy babć. Podobne zmiany zaczęły pojawiać się również w sąsiednim Maroku, w którym od lat 50. minionego stulecia kwestie małżeństwa, rozwodów, wychowywania dzieci ich utrzymywania oraz podziału majątku regulował „kodeks rodzinny”, zwany Moudawana. Choć w rzeczywistości o sprawach tych przez wieki decydowali tylko i wyłącznie mężczyźni. Jednak pod wpływem inicjatyw społecznych, a także feministycznych ruchów, coraz energiczniej działających na Afrykańskim kontynencie, przeprowadzone zostały pewne reformy. W 2003 roku król Mohammed VI powołał komisję, która miała zbadać zasady i praktyki omawiane w Moudawana. W wyniku jej działań zaktualizowano wiele przepisów, w tym m.in. wprowadzono nowe rodzaje rozwodów udzielane z powodu „różnic nie do pogodzenia”. Postęp? Zobaczmy, jak dzisiaj w Maroku wygląda jasna i ciemna strona małżeńskiego stanu.
Bardzo wiele kobiet w Maroku wychodzi za mąż, nie zaprzątając sobie głowy rejestracją w urzędzie stanu cywilnego. Wszystko odbywa się na przysłowiową „gębę”, bez papierkowych formalności. Taki proceder ma miejsce przede wszystkim poza dużymi miastami i wynika głównie z prawa tradycji, które funkcjonuje na tych terenach od setek lat. Tak czy inaczej konsekwencje takich praktyk bywają przykre dla kobiet, które poślubiają swoich mężów w bardzo młodym wieku i niejednokrotnie są zastępowane przez młodsze „egzemplarze”. „Byłam za młoda, by się nad tymi sprawami zastanawiać – skarży się Zineb. – Straciłam wszystko i winię za to siebie, ale również mojego ojca i społeczeństwo. Gdy się rozwodziłam nie było prawa, które chroniłoby moje interesy. Nie było również prawa, które chroniłoby moją córkę. Jej ojciec oddał ją całkowicie obcemu mężczyźnie.

morocco-womenZaaranżowane małżeństwa to w Maroku nadal sytuacja powszednia. Bardzo często zdarza się, że przyszli małżonkowie widzą się po raz pierwszy dopiero w dniu ślubu. I wszystko jest dobrze, jeżeli w jakiś sposób uda się im poznać, polubić, a nawet pokochać. Jednak bardzo często, tak jak w innych częściach świata, mężczyzna robi „skok w bok”. Raz, dwa razy, co chwila. W Ameryce czy w Europie kobieta może odejść od niewiernego współmałżonka, a nawet przy pomocy dobrego adwokata uzyskać odpowiednie, finansowe zadośćuczynienie. W Maroku jeszcze do niedawna było to nie do pomyślenia. „Świadomość, że mój mąż spotyka się z inną kobietą sprawiała mi ból fizyczny i psychiczny. Każdego dnia zabija mnie po trochu” – wspomina Zineb.
Fatima całe życie spędziła w rodzinnej wiosce u podnóża gór Atlas. Za mąż wydana została w wieku 14 lat za mężczyznę z sąsiedniej miejscowości. Po dwóch miesiącach od ślubu zaszła w ciążę i z racji komplikacji zdrowotnych, wróciła do rodzinnego domu, gdzie przez dziewięć miesięcy pomagała jej matka. Za wszystkie wydatki związane z opieką zdrowotną i narodzinami córki Fatimy, płacili jej rodzice. Mąż nie poczuwał się do niczego. Gdy dziecko miało trzy miesiące, Fatima postanowiła wrócić do męża, ten jednak zdążył się ożenić powtórnie, tym razem rejestrując swoje małżeństwo w odpowiedniku naszego urzędu stanu cywilnego. Fatima została sama z dzieckiem.
W 2000 roku doszło w Maroku do starć pomiędzy zwolennikami wprowadzenia zmian do kodeksu rodzinnego i zwolennikami pierwotnych zapisów, znajdujących się w Moudawana. 22 stycznia 2003 roku król Mohammed VI powołał specjalny komitet, mający zająć się wprowadzeniem odpowiednich zmian do kodeksu, określających m.in. wiek kobiety, mogącej wstąpić w związek małżeński na 18 lat oraz warunki zabezpieczenia ekonomicznego stron podczas rozwodu.
Prawo znacznie łatwiej jest zmienić, niż tradycje zakorzenione w społeczeństwie od wieków. Strach przed tym, co ludzie powiedzą, wstyd, hańba dla całej rodziny… Jak zmienić myślenie ludzi? „Moja córka miała 15 lat, on 27. Pewnego dnia porwał ją, zaciągnął do lasu i tam zgwałcił. Zgłosiliśmy to do prokuratora, a moja żona i córka zeznawały w sądzie. Sąd nakazał małżeństwo córki z tym mężczyzną” – wspomina Mahmed. Ojciec był przeciwny małżeństwu, ale gwałciciel naciskał na ofiarę, by przyjęła go za męża. Matka dziewczynki w przeciwieństwie do męża była zwolenniczką ślubu. „Co z tego, że ją zgwałcił skoro i tak chciał się z nią ożenić. Poczułam ulgę. Nikt inny by jej nie poślubił. Ludzie by plotkowali.” Zdaniem ojca córka nie miała innego wyjścia, jak tylko się zabić, co zresztą uczyniła kilka miesięcy temu. Jak widać na tym przykładzie, to nie przepisy stanowią problem, ale przede wszystkim ludzka mentalność. Do chwili obecnej w wielu jeszcze miejscach w Maroku nadal istnieje przekonanie, że zgwałcona kobieta powinna poślubić swojego oprawcę. Tu nie karze się gwałciciela, tylko zmusza się ofiarę do jego poślubienia. To podwójna zbrodnia, której poddawane są kobiety w majestacie prawa. Prawa, które gwarantuje gwałcicielowi wolność, jeśli ten poślubi ofiarę.
Aby się rozwieść z żoną, mąż nie musi uczestniczyć w rozprawie sądowej. Może wysłać swojego przedstawiciela, którym najczęściej jest ojciec lub brat. „Gdy wyszłam za mąż miałam piętnaście lat, gdy się rozwiodłam siedemnaście. Miałam jednoroczną córkę i nie chciałam odchodzić od męża – wspomina Norud. – Miałam nadzieję, że mąż po mnie wróci, ale jego rodzina się temu sprzeciwiła.” Kiedyś decyzja o rozwodzie była podejmowana jedynie przez mężczyznę. Dzisiaj kobiety również mają do tego prawo. Jednak rozwód bardzo często nie jest akceptowany i rozumiany przez społeczeństwo, przede wszystkim rodzinę. Rozwód to wstyd, bo oznacza, że kobieta jest wybrakowana, że nie umie prowadzić domu i o niego zadbać.

swmena-muslim-womenŻałuję dnia, w którym ją poznałem. Miałem 20 lat, a ona 15. Małżeństwo zarejestrowaliśmy, gdy osiągnęła pełnoletność – opowiada Hassan. – Na początku wynajmowaliśmy mieszkanie, później wybudowałem nasz dom. Żona poprosiła, aby pierwsze piętro domu było na nią, parter na mnie. Taras był wspólną własnością. Wszystko się zmieniło, gdy zacząłem rozbudowywać jej piętro. Zaczęła zachowywać się dziwnie i była w stosunku do mnie agresywna, zwłaszcza w miejscach publicznych. Ludzie się ze mnie śmiali.” Jak się okazuje, przemoc kobiet wobec mężczyzn zdarza się również w Maroku. Hassan został pozwany przez swoją żonę za nieregulowanie opłat, związanych z utrzymaniem domu.
Po zmianie prawa, jeśli mąż żąda rozwodu, musi liczyć się z koniecznością płacenia żonie alimentów. Wielu działaczy na rzecz praw mężów uskarża się, że prawo jest niesprawiedliwe, a kobiety coraz częściej kłamią, aby jak najwięcej ukraść mężowi. Marokańscy prawnicy doradzają klientom, aby przed rozwodem korzystali z usług mediatorów, istnieje bowiem szansa, że małżeństwo uda się utrzymać. Gdy jednak tak się nie dzieje, wielu mężczyzn zamiast płacenia alimentów wybiera odsiadkę w więzieniu. Kilka miesięcy za kratkami i problem płacenia na utrzymanie żony i dzieci znika. W ostatnich latach samotne kobiety, wychowujące dzieci, mogą liczyć na pomoc rządu, który co miesiąc wypłaca im 35 dolarów zapomogi.
Maroko to piękny kraj. Podróżując po nim, warto mieć oczy szeroko otwarte.

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *