OLYMPUS DIGITAL CAMERA

W krainie Trolli Cz.I

Dzisiaj i jutro będzie z lekkim przymrużeniem oka. Świat realny zdominują trolle, krasnale i inne fantastyczne stworzenia 😉

Zwiedzając Norwegię zawsze ocieram się o pewnego rodzaju mistycyzm. Piękno surowej przyrody w dziwny sposób burzy mój spokój wewnętrzny. W niemy zachwyt, podziw i oczarowanie, wdzierają się uczucia tak silne, jak niepokój, lęk i niebezpieczna fascynacja. Każdy kto tu przyjedzie, wcześniej czy później ulegnie potędze tutejszych krajobrazów; tonącemu w mlecznej mgle morzu, dzikim fiordom, spowitym delikatnym deszczem, bezdrożom, chłostanym niemiłosiernymi podmuchami wiatru czy wreszcie nocy spędzonej pod rozgwieżdżonym niebem, podczas letniego przesilenia, gdy całą krainę spowija srebra poświata księżyca. Tak, Norwegia przyciąga jak magnez. Spotkanie z nią to początek niebezpiecznego romansu, a czasem nawet miłość na całe życie. Jej siłą nie jest jednak tylko i wyłącznie przyroda, lecz również związana z nią tradycja, dawne wierzenia i legendy.

Jesteśmy w drodze już trzeci dzień. Podróżując samochodem mamy nieograniczoną swobodę w wyborze kierunku, czasu i tempa, w jakim chcemy się poruszać. Słońce, towarzyszące nam do tej pory, ginie w gęstych, stalowych chmurach. W przydrożnej restauracji robimy przerwę na kubek gorącej kawy. W szyby lokalu stukają ciężkie krople deszczu. Po drugiej stronie drogi prawie nie widać linii gęstego lasu. Spoglądam na mojego towarzysza podróży, rodowitego Norwega. Jego twarz o surowych rysach jest nieruchoma. Jedynie oczy, spoglądające teraz melancholijnie w stronę lasu, zdradzają stan emocjonalny. Zanim przyjechałam tu po raz pierwszy, uważałam Norwegów za praktycznych i racjonalnych. Pozbawionych fantazji i finezji. Po prostu, surowych. Szybko okazało się jednak, że np. do otaczającej ich przyrody mają niezwykle osobiste, wręcz pobożne podejście. Są naturalni i otwarci a ich wrażliwość i wyobraźnia ukształtowane zostały przez mistyczny urok tego kraju. Opuszczając lokal spoglądam w stronę lasu. Na skraju ścieżki, pomiędzy wysokimi drzewami, dostrzegam niezwykle piękną kobietę. Długie, rozpuszczone włosy sięgają jej aż do pasa. Ma gładką, mleczną skórę. Prawdziwa piękność. Stoję oniemiała.
Wchodź do samochodu – słyszę ciche warknięcie mojego towarzysza. Posłusznie wykonuję polecenie, zbita z tropu jego nagłą zmianą zachowania. Gdy odwracam głowę, aby raz jeszcze spojrzeć w jej stronę, kobiety już nie ma. Czy ja miałam zwidy? Rozpłynęła się czy co? – To Huldra – wyjaśnia mój znajomy – mieszka w tutejszych lasach i swym wyglądem wabi do siebie mężczyzn, których później bezlitośnie zabija. Patrzę na niego oniemiała przez kilka minut, a następnie wybucham szczerym śmiechem. W XXI w. ktoś wierzy jeszcze w baśniowe zmory ? W Norwegii, tak.

DSC_1607Norwegia jest krainą trolli, krasnoludów i innych fantazyjnych stworów, które wg. jej mieszkańsów można tu spotkać na każdym niemalże kroku. Prastara tradycja miesza się z życiem codziennym, dawnymi wierzeniami wikingów i dziką naturą, traktowaną jak mistyczne zjawisko. Wspomnianą wcześniej Huldrę poznać można jedynie po krowim ogonie. Jeśli więc spotkacie panowie na norweskiej ziemi niezwykłą piękność, proponuję przyjrzeć się jej dokładnie, gdyż w przeciwnym razie randkę z nią możecie przypłacić własnym życiem. Oczywiście w obliczu wielkiej, prawdziwej i odwzajemnionej miłości zły czar pryska i ta zabójczo atrakcyjna kobieta, stając na ślubnym kobiercu, zmienia się w zwykłą śmiertelniczkę.
W Norwegii trolle możesz spotkać wszędzie. W nazwach miejscowości, w sklepach z pamiątkami, w naszych domach czy wreszcie na ulicznych pomnikach – uśmiecha się zaczepnie mój przyjaciel. – Różnią się one między sobą charakterem i wyglądem, choć zawsze są brzydkie, stare, złośliwe i niezbyt inteligentne. To, że są okropne wiem z książek i filmów fantazy. Ich twarze pokrywają dziwne narośla i zmarszczki. Mają długie garbate nosy, matowe, tłustawe włosy, grube, bardzo niezgrabne sylwetki i krótkie, owłosione nogi. Wyrządzają wielkie szkody w gospodarstwach, krzywdzą ludzi i zwierzęta, tak więc lepiej nie mieć z nimi nic wspólnego. – Wielu Norwegów zostawia im na progach swoich domów coś do zjedzenia. Nie czynią tego oczywiście z sympatii, lecz raczej z lęku przed szkodami, jakie te potwory mogą im wyrządzić. Wiadomo, że większość Trolli jest chciwych i skąpych. Ich życiową pasją jest wydobywanie i gromadzenie złota, srebra, a także kamieni szlachetnych i innych kosztowności. Trolle nienawidzą światła, i dlatego spotkać można je jedynie nocą. Te, które nie zdążą powrócić do swych jaskiń przed wschodem słońca, zamieniają się w kamienie. W wielu miejscach Norwegii nie raz widziałam już dziwne formacje skalne i góry o niezwykłych kształtach. Nie przypuszczałam jednak, że według tutejszych legend są to właśnie te skamieniałe paskudy. – W mojej rodzinie mówi się, że najbardziej mistyczna wyspa Norwegii, ostatnia ostoja Wikingów, Leka, prawie w całości zbudowana została ze skamieniałych Trolli.

C.D.N.

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *