nisser4

W krainie Trolli Cz. II

Norwedzy święcie wierzą w istnienie kilku ich rodzajów. Mamy tu do czynienia m.in. z olbrzymami – Jutul, Risei, Jaette, z karłem – Dvergiem, kobiecym Trollem – Huldrą i małymi, nieco bardziej sympatycznymi, skrzatami domowymi – Nisse. Te największe z nich mieszkają przede wszystkim w trudno dostępnych miejscach, takich jak góry i jaskinie. W miarę starzenia się porastają one lasem i bardzo trudno jest je wówczas zauważyć. W morzu mieszkają niezwykle niebezpieczne, szczególnie dla najmłodszych, Noekken. Całe swoje życie spędzają na wciąganiu do wody i topieniu ludzi. – Do dnia dzisiejszego pełnią rolę odstraszaczy. Aby uchronić najmłodsze dzieci przed samodzielnymi wyprawami na głęboką wodę, moja babka mówi im, że porwie je Noekken. To taka rodzinna tradycja – śmieje się Norweg. Najsympatyczniejsze z całego towarzystwa Trolli są Nisse – domowe skrzaty, sprawujące opiekę nad domem, domownikami i wszystkimi zwierzętami w gospodarstwie. Wielu Norwegów zostawia im okruszki z jedzenia, a gdy wychodzą wieczorem z domu, zapalają im małe światełko. Nisse wyglądem przypominają Świętego Mikołaja, któremu pomagają zresztą w czasie Bożego Narodzenia, mają brody i czerwone czapeczki.

32578118Jesteśmy bardzo przywiązani do swoich wierzeń – opowiada mój przyjaciel. – Dumni jesteśmy również z naszych przodków, Wikingów. Byli niezwykle dzielni, ze smykałką do żeglugi i ogromnym szacunkiem do swoich wierzeń. W opowieściach Norwegów o Wikingach rzadko kiedy słychy się o rozbojach i krzywdach, jakich się dopuszczali. Częściej natomiast o ich niezwykłym przywiązaniu do tradycji i szacunku dla otaczającej przyrody. Zdaniem Norwegów przede wszystkim zajmowali się oni handlem a nie grabieżą. Wikingowie, którzy dotarli do Anglii, Szkocji, Francji i Irlandii jawili się tamtejszym mieszkańcom jako napastnicy i mordercy, budzący wśród ludzi przerażenie. – Wszystko się zgadza. Jednak ci sami ludzie byli także kupcami i bardzo dobrymi administratorami. Zakładali miasta, m.in. Dublin, i kolonie, takie jak Normandia we Francji – wyjaśnia pospiesznie mój towarzysz podróży. Na zdobytych terenach bardzo szybko wrastali w lokalną społeczność. A jeśli wyglądali choć w połowie tak atrakcyjnie, jak dzisiejsi mieszkańcy Norwegii (mówię tu o mężczyznach), to wcale się temu nie dziwię.
Skandynawski wszechświat składał się kiedyś z trzech warstw: bogów (górna warstwa), ludzi (środkowa warstwa) i istot podziemnych i umarłych (dolna warstwa). Bogowie należeli do dwóch dynastii: Asów i Wanów, a ich siedzibą był Asgard, gdzie znajdowała się Walhalla, siedziba boga Odyna. To właśnie tam gromadzili się polegli w boju wojownicy, czekający na ostatnią bitwę świata – Ragnarok. Krainę bogów ze światem ludzi, Midgardem, łączył tęczowy most, Bifrost. Midgard przedstawiano jako dysk otoczony oceanem, w którym żył olbrzymi wąż, oplatający całą ziemię. Na najdalszych brzegach oceanu wznosiły się góry olbrzymów Jotunheim, a na nich ich twierdza Utgard. Niżej znajdował się Niflheim – siedziba bogini śmierci Hel i cieni umarłych. Wśród nich wznosił się wielki jesion Yggdrasil, którego gałęzie sięgały nieba, zaś trzy korzenie docierały do Niflheim, Jotunheim i Asgardu. – Dawno temu Norwegia przeszła na luteranizm, ale jeśli mam być szczery, wielu ludzi nadal wyznaje stare wierzenia i tradycje. Lubimy je i jesteśmy do nich bardzo przywiązani.
Pod koniec dnia docieramy do dzikiej i nieprzystępnej wyspy Leki, leżącej na północ od Namsos i Tronndhaim. W zachodzącym słońcu widzę ogromne głazy, pagórki i inne, bardzo niekształtne formacje skalne. To Trolle, które, zajęte bitwą, nie zdążyły ukryć się przed pierwszymi promieniami wschodzącego na nieboskłon słońca. To właśnie tu w 1755 r. znaleziono największy w Norwegii (wysokości 12m i szerokości 80m) kurhan z łodzią wikingów – Herlaughaugen, w której pochowany został żywcem, wraz z jedenastoma wojownikami, jeden z ostatnich niezależnych królów wikingów – Herlaug. Była to jego demonstracja przeciwko chrystianizacji.
Co roku, 29 czerwca, odbywa się w Lece festiwal Króla Herlauga. Wówczas jedno z najbardziej mistycznych miejsc Norwegii tętni głośnymi rozmowami, śmiechem, muzyką i dobrą zabawą, w której udział biorą zarówno młodzi, jak i starzy. Przygląda się temu Virgin of Leka, skała będąca symbolem pięknej i dzikiej wyspy. Związana z nią legenda opowiada oczywiście o pięknej córce ówczesnego króla Leki – Lekamoya, w której zakochał się bóg Hestmannen, ujrzawszy ją pewnego ranka w kąpieli. Przerażona dziewczyna, chcąc przed nim uciec, zamieniła się w skałę. I tak do dnia dzisiejszego stoi na wyspie, utwierdzając Norwegów w potędze mistycyzmu ich kraju.

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *