zamek-ksiaz

Góry Sowie – śladami projektu Riese Część II

Dobry pomysł na weekend

Kompleks Rzeczka Jadąc wąską asfaltową szosą z Walimia do Rzeczki dojeżdżam do niewielkiego parkingu, otoczonego wysokimi drzewami. Przed wejściem do tunelu sporo ludzi. Zwiedzanie odbywa się tylko z przewodnikiem. Do niewielkiego drewnianego domku przybita jest sporych rozmiarów tablica informująca, że ciepła odzież wierzchnia jest obowiązkowa. Przechodzę obok zapór przeciwlotniczych i przeciwpiechotnych. Wewnątrz panuje temperatura sześciu stopni. Na wykutych w skale ścianach widać wodne zacieki. Największe wrażenie robią na mnie dwie hale: „komora techniczna”, która łączy I i II sztolnię i ma 32 m. długości i 6 m. wysokości oraz druga hala, łącząca I i III sztolnię. Jej parametry wprawiają w prawdziwe osłupienie: 80 m. długości, 8 m. szerokości i 10 m. wysokości. Jak się dowiaduję świdrami i młotami pneumatycznymi wiercono otwory na materiały wybuchowe a odstrzeloną skałę wywożono kolejką elektryczną. Aby otrzymać halę we wnętrzu góry drążono dwie szersze sztolnie, jedna nad drugą, i zawalano potem strop. Na bieżąco zakładano rury wentylacyjne, które odsysały gazy spalinowe i tłoczyły świeże powietrze. Wycofując się w stronę wyjścia potykam się o leżące na ziemi kable telefoniczne. Dostrzegam ślady kolejki wąskotorowej biegnącej od wylotu sztolni w kierunku wsi Rzeczka, w której do dziś zachowała się hitlerowska centrala telefoniczna, a w dawnej kuźni mieści się dom rekreacyjny.

2000px-Riese.svgOsówka – podziemne miasto?
Do największego, z sześciu istniejących w Górach Sowich, kompleksu podziemnych hal projektu Riese można dojść ze wsi Rzeczka piechotą. Po drodze, na której leżały kiedyś tory kolejki wąskotorowej, mijam bunkry oraz dwa tajemnicze budynki, połączone podziemnym przejściem, Siłownię i Kasyno. Zadziwia mnie gigantyczna dziura w ziemi, obudowana lichą balustradką z żerdek przymocowanych do, rosnących tuż nad otchłanią, drzew. To szyb po dawnej windzie towarowej choć fama głosi, że było to stanowisko do wystrzeliwania rakiet V-2. Wewnątrz już samego kompleksu jest zimno, ciemno i tajemniczo, a w podziemiach, nie widząc wylotu, można łatwo zabłądzić. Budowa nie została zakończona i nie znane jest nam jej przeznaczenie. Niektórzy sugerują, że miało to być „podziemne miasto” ze stanowiskami dowodzenia armią. Inni sugerują fabrykę zbrojeniową lub ośrodek badań nad Wunderwaffe.

Sokolec
Graniczy z Rzeczką przez Przełęcz Sokolą. Znajduje się tu ostatni kompleks sztolni projektu Olbrzym. W związku z tym, że drążono go nie w twardym gnejsie, jak pozostałe, lecz mniej spoistym piaskowcu, zdarzają się tu ciągłe obwały, które powodują śmiertelne wypadki wśród upartych poszukiwaczy mocnych wrażeń.

Wieczna tajemnica
Prace budowlane nad projektem „Reise” przerwano w maju 1945 roku i nie wiemy w jakim stopniu były wówczas zaawansowane. Nie wiadomo też jakich zniszczeń dokonali Niemcy, a jakich Rosjanie. Co odkryto i wywieziono, a co zamaskowano.
Biorąc jednak pod uwagę fakt, że hitlerowcy całkowicie wykluczali utratę przez Niemcy Sudetów, można podejrzewać, że kilka sztolni wysadzono ale też wiele sprytnie zamaskowano, zawalając jedynie prowadzące do nich korytarze. Mogą skrywać one dobra trwałe wywożone przez nazistów z całego wschodniego obszaru a także np.: „złoto Wrocławia” czyli zawartość skarbca Banku Rzeszy, wywiezione w góry tuż przed zamknięciem miasta w radzieckim okrążeniu. Takie opowieści stanowią znakomitą pożywkę dla żądnych skarbów poszukiwaczy, którzy nigdy nie tracą nadziei.

Legenda o powstaniu Gór Sowich
Dawno temu w leśnej osadzie mieszkał zamożny kmieć z siedmioma urodziwymi córkami. Był on surowy i nieubłagany, a wszystkich zalotników swych dziewcząt odprawiał z kwitkiem. Pannice zaczęły się buntować. Gdy pewnego razu kupiły od wędrownego kupca czarodziejską chustę, która miała moc przemieniania ludzi w zwierzęta, skorzystały z okazji i … uciekły. Ojciec udał się w pogoń za krnąbrnymi córkami. Czarownica, mieszkająca w srebrnej grocie, podarowała mu zaczarowaną gałązkę bukową, I tak, gdy córki zauważyły ojca, przemieniły się w zajączki, a on, mocą gałązki, przyjął postać jastrzębia. Gdy one w sarny, on w wilka. W rezultacie zapędzone na szczyt najwyższej góry zamieniły się w sowy i pochowały w dziuplach. Od tej chwili mogły przemieszczać się jedynie nocą, a nie umiejąc wysoko latać, nie potrafiły przedostać się na drugą stronę gór, gdzie czar zostałby z nich zdjęty. Jako sowy zamieszkały w lasach a miejscowi ludzie nazwali otaczające ich pasmo górskie – sowimi.

b5cb49c4b6ea32cd36f553cc3b4.jpg__1440x600_q85_crop-smart_subsampling-2

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *