damascus_umayyad_courtyard1

Zapach Syrii Cz. II – Urok Damaszku

Syria, 2002 rok    Jest późna noc a ja spaceruję wąskimi uliczkami starego miasta w Damaszku, na których wbrew ostrzeżeniom najbliższych, czuję się bezpiecznie. Ludzie są życzliwi i przyjaźni, a liczne kawiarnie i restauracje szeroko otwartymi drzwiami zapraszają do środka. W wielu lokalach o wolny stolik trzeba się jednak bardzo mocno starać, gdyż w większości panuje spory tłok. Prawie każda z mijanych kawiarni lub restauracji posiada ogród, a raczej podwórko, przerobione na oazę zieleni, nad którą wisi ciemnogranatowe, rozgwieżdżone niebo. To raj na ziemi, ukryty w walących się murach wiekowych kamienic. Kwiaty, drzewa, bardzo często fontanny, malutkie lampiony i świece, to najczęstszy wystrój takiego ziemskiego edenu. Tubylcy, w większości mężczyźni w różnym wieku, oddają się tutaj miejscowym przyjemnością. Palą fajki wodne, których zróżnicowany, tytoniowy zapach daje niesamowitą, słodko – ostrą woń. Grają w karty i warcaby, groźnie przy tym krzycząc i gestykulując. Nie wszyscy są zadowoleni z mojej obecności w lokalu. Kobieta powinna siedzieć w domu, ale skoro wybrała się już na miasto i jest pozbawioną ogłady cudzoziemką, to trudno. Trzeba to jakoś przeżyć. Dobrze, że jest chociaż pod „opieką” mężczyzny. Pod czujnym okiem kolegi próbuję mocnej i zniewalająco słodkiej herbaty oraz napoju z koziego zsiadłego mleka, który, jak się szybko okazuje, nie należy do moich ulubionych.
Gdy docieram do hotelu zaczyna świtać. Mój maleńki pokoik mieści się na parterze i gdy tylko otwieram okno, oczarowuje mnie śpiew słowika i zapach, rosnącego w ogrodzie jaśminu.

reflectionseurope_com_Umayyad_Mosque_Damascus_Syria

Wielki Meczet Umajjadów, Damaszek

Wielki Meczet Umajjadów
Rozglądam się bacznie dookoła wypatrując szczurów i karaluchów, które, nie daj Boże, mogłyby mi przebiec po stopach, ale na szczęście dostrzegam jedynie koty, które, skryte w cieniu murów, przemykają z jednych piwniczek do drugich. Za dnia Damaszek wygląda inaczej. Stare miasto już tak nie zachwyca, jak podczas nocnego spaceru. Ulice okazują się strasznie brudne, piękne stare domy straszą obskurnymi fasadami, a oblegane jeszcze do niedawna kawiarnie zieją pustką. Nie jestem jednak zawiedziona, bo osobiście wolę takie właśnie miejsca, niż blichtr 5th Aveniue. Pierwsze kroki kieruję do najstarszego i niezwykle pięknego Wielkiego Meczetu Umajjadów, zbudowanego w 705 roku na miejscu starożytnych świątyń i chrześcijańskiej katedry – zwykła kolej rzeczy. Aby wejść do środka muszę zdjąć buty i zostawić je przed wejściem. Zawsze w takich sytuacjach mam lekkie obawy, czy po wyjściu zastanę je w tym samym miejscu lub czy odnajdę wśród wielu innych rozrzuconych niedbale dookoła. Upycham je więc pod ścianą z odpadającym kafelkiem, jako znakiem rozpoznawczym. Jest wcześnie rano a mimo to marmurowe płytki, po których stąpam, zaczynają parzyć stopy. Uczucia ulgi nie przynosi również zarzucona na ramiona czarna, ciężka peleryna z kapturem, do nałożenia której zostałam bezapelacyjnie poproszona w celu nie zakłócenia porządku religijnego i estetycznego. Na dziedzińcu kilka miejscowych kobiet z ożywieniem rozmawia przy zadaszonej studni, a ich dzieci, z roześmianymi buziami, biegają dookoła nich. W środku meczetu panuje półmrok i przyjemny chłód. Podłogi przykryte są miękkimi, grubymi dywanami. Nikogo nie dziwi drzemiący w kącie mężczyzna i uczący się młodzik. – Do meczetu może przyjść każdy i to nie tylko po to, aby się pomodlić, ale również po to, aby odpocząć, spotkać się z sąsiadem lub po prostu odespać nieprzespaną noc – spieszy z uczynnym wyjaśnieniem kolega.

Simona2Z kobiecego punktu widzenia

Wiesz, że dawno, dawno temu, w zamierzchłych czasach wśród niektórych plemion to nie mężczyzna, a właśnie kobieta dzierżyła w swoich rękach władzę? – w jej głosie słyszę dumę. – Panował matriarchat. Matka, a nie ojciec decydowała o losach rodziny. To córki, a nie synowie dziedziczyli władzę. To one cieszyły się większą wolnością i to pod każdym względem. Patrzę na nią w milczeniu. Słowo „każdy” podkreśliła znaczącym uniesieniem brwi. Jeszcze kilka chwil temu spowita w czarny czador, ze spuszczonymi oczami, prowadziła mnie wąską uliczką. W zagmatwanej plątaninie domów i bram zupełnie zatraciłam zdolność orientacji w terenie. Szłyśmy szybkim krokiem, czujne na każdy najdrobniejszy szelest. Spotkanie było tajne, tak samo jak miejsce, do którego dałam się zaprosić. Na pierwszy rzut oka Fatima nie sprawiała wrażenia zawziętej w walce o prawa kobiet młodej muzułmanki. Ale to było kilka chwil temu, pod grubą warstwą czadoru.
Siedzę na miękkich poduszkach przy niskim stoliku zastawionym misą daktyli i tacą z filiżaneczkami świeżo zaparzonej miętowej herbaty. Oprócz mnie i Fatimy w malutkim pokoiku są jeszcze trzy kobiety: jej młodsza siostra Mala, przyjaciółka Sara i ciotka Afaf.
To dom Afaf. Moja rodzina, przynajmniej znaczna jej część, zerwała z nią kontakty po tym, jak odeszła od męża, który ją bił. Tylko mój ojciec, a jej brat, pomaga. Nikt inny się nie przejmuje. Czarne, proste włosy Fatimy opadają aż do talii. Jest szalenie zgrabna, wysoka i szczupła. Można powiedzieć chodząca arabska doskonałość, ale mam wrażenie, że z tym charakterem i poglądem na świat łatwo jej nie będzie. – Gdy mąż pobił ją ostatnio, uciekła. Dziadek kazał jej wrócić, ale ona odmówiła. Poparł ją mój ojciec, który wynajmuje dla niej to mieszkanko. Afaf ma na szczęście złote ręce. Widzisz te hafty na pufach? To jej robota – śmieje się Fatima. Afaf dogadała się z właścicielem sklepu z tekstyliami, dla którego haftuje miedzy innymi szale i suknie, dzięki czemu na podstawowe, skromne życie starcza. – Twój ojciec to dobry człowiek – mówię. Fatima spogląda na mnie ogromnymi czarnymi oczami. W granatowej koszuli i błękitnych jeansach wygląda jak zwykła europejska dziewczyna. – Bo pomaga Afaf? Bo sprzeciwił się woli swojego ojca? Tak, to jest bardzo dobrze, ale nie jest tak postępowy, jakby mógł być. Nie będę mogła sama wybrać sobie męża czy żyć samodzielnie, tak jak mają to w zwyczaju kobiety z zachodu. Czasem chciałabym cofnąć się do zamierzchłych czasów, gdy to myśmy rządziły. Wiesz, że kobieta mogła mieć wówczas kilku mężów, których sama sobie wybierała? Niestety nastał islam i teraz do końca życia musimy do kogoś należeć. Do ojca, męża, brata…
Wolność i niezależność jest dobra, ale czy wszystkie kobiety na Bliskim Wschodzie cieszyłyby się, gdyby nastała? Ich prawa są ograniczone, a życie toczy się przede wszystkim wokół domu, potrzeb męża, teściów i dzieci, ale …. Z zadumy wyrywa mnie Afaf – Przepraszam za moją siostrzenicę, czasem za dużo mówi niepotrzebnych rzeczy. Odejście od męża było najodważniejszą rzeczą, jaką w życiu zrobiłam. Cena była jednak zbyt wysoka. Nie mam rodziny. Nie mogę zobaczyć matki. Nigdy nie poczuję już bliskości mężczyzny… Nie wiem, co zrobię, jak Alim przestanie mi pomagać. – Jej oczy przypominają dwie ogromne studnie, z których lada moment trysną łzy. – Koran mówi, że kobieta jest słaba i potrzebuje wsparcia, opieki. Obowiązkiem każdego ojca, brata, męża jest więc czuwanie nad jej postępowaniem i korygowanie ewentualnych niewłaściwych poczynań. To mężczyzna jest głową rodziny, Fatimo, proszę, abyś o tym pamiętała. To on podejmuje decyzje i zarządza pieniędzmi. – robi krótką przerwę, bo ze zdenerwowania zaschło jej w gardle – Domem … domem jednak kierujemy my, kobiety. Pamiętaj proszę, kobieta bez męża nic nie znaczy.
Przez kilka chwil siedzimy w ciszy popijając herbatę. Mala siedzi tyłem do Sary, która od dwudziestu minut pieczołowicie zaplata jej warkocz. Warkocz jest gruby i sięga aż za pupę.
Jak wyjdę za mąż, to obetnę włosy – składa obietnicę siostra Fatimy. – A kiedy to będzie? – pytam zaczepnie. – Nie wiem, kiedy tato zdecyduje. Na razie będziemy bawić się na weselu Sary. Patrzę na ostatnią z moich nowych koleżanek. Nieco pulchna, o słodkim uśmiechu z dwoma dołeczkami w policzkach. Widać, że cała rozmowa strasznie ją onieśmiela. Daleko jej do wyszczekanej i buntowniczej Fatimy. – Za dwa tygodnie – odpowiada niepewnie. – Znasz swojego narzeczonego? – pytam, domyślając się odpowiedzi. – Nie, ale mama mówi, że muszę wierzyć w dobre zamiary ojca.

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *