the-gate-to-the-aleppo

Zapach Syrii Cz. VI – Halaba znaczy Aleppo

Syria 2002 rok   To była miłość od pierwszego wejrzenia. Z początku maleńkie zauroczenie, które już po chwili przerodziło się w zachwyt, uwielbienie i wieczne umiłowanie. Mimo, że stare i nadgryzione zębem czasu, to pełne życia, ruchliwe, gwarne, z mocno bijącym sercem – Cytadelą. Wystarczyło pięć minut, abym zrozumiała, że Aleppo, Halab lub Alep, jak kto woli, drugie co do wielkości miasto w Syrii, na zawsze pozostanie w mej pamięci i sercu.
Idę za kobietą spowitą w czador. Nie widzę jej twarzy. W tym morzu czerni pierwsze, co rzuca się w oczy, to błyskające, przy każdym kolejnym kroku, czerwone szpilki. Idę jak zahipnotyzowana. Nagle kobieta przyspiesza i znika w jednej z bocznych alejek. Mimo ogromnej chęci odkrycia celu tej wędrówki, nie dam rady już jej dogonić. Nie w tym tłumie. Tłumie, który na starym suku jest wprost niewyobrażalny. Ten najbardziej bajkowy i największy, jaki istnieje na świecie, kryty bazar – Al-Madina, położony jest w samym sercu starego miasta. Labirynt zatłoczonych pasaży, niektórych pochodzących jeszcze z XIII w., rozciąga się na obszarze trzynastu kilometrów, a pod kamiennym sklepieniem funkcjonuje specyficzny, tajemniczy świat, żywcem wyjęty z „Baśni tysiąca i jednej nocy”. W takim miejscu można stracić nie tylko poczucie czasu, ale również orientację w terenie. Z jednej alejki wchodzę w następną, tak samo tłoczną z tysiącem sklepików, zakamarków i stoisk. Tu pysznią się piękne jubilerskie cacuszka, tam kolorowe jedwabie i kaszmiry. W malutkiej kawiarence, przy niskim stoliku zamawiam czarną kawę z kardamonem. Cynowa filiżaneczka mieści w sobie zaledwie łyk smakołyku. Wystarcza on jednak na cały długi dzień. Siedzący na przeciwko mnie stary, wąsaty arab, uśmiecha się miło. Jego oczy, otoczone siateczką milionów zmarszczek, mrużą się z jawnej przyjemności za każdym razem, gdy zaciąga się fajką wodną. W takim miejscu mogłabym spędzić całe życie.

syria_aleppo_souk

Zdjęcie z www.geographylists.com

Najlepszym punktem orientacyjnym w centrum Aleppo jest, stojąca na środku głównego placu, ogromnych rozmiarów Cytadela. Prowadzi do niej most, wiszący nad 20- metrową fosą. Na terenie budowli znajduje się wiele interesujących pod względem architektonicznym miejsc. Mnie jednak najbardziej urzeka widok z murów na panoramę całego miasta. Podobny widok rozpościera się zresztą z tarasu mojego hotelu – Diwan Rasmy, który znajduje się zaledwie kilka uliczek dalej. Wieczorna kolacja na jego dachu jest wspaniałym zwieńczeniem udanego dnia. Duszona baranina zachwyca moich współbiesiadników, choć ja zdecydowanie bardziej wolę grilowanego kurczaka pod pierzynką z pestek granatów. Gdy po raz ostatni tego wieczoru spoglądam na panoramę Aleppo, ogromny, tłusty księżyc wisi tuż nad Cytadelą, oświetlając swym jasnym blaskiem całe stare miasto, którego gwar i zgiełk przykrywa chwilowa cisza nocy, zakłócana od czasu do czasu uporczywym miałczeniem kotów.
Aby dokładnie poznać i odkryć wszystkie cudowne zakamarki Aleppo potrzeba tak na prawdę kilku dni. To zupełnie niesamowite miejsce. Piękne, tajemnicze i w przeciwieństwie do Damaszku urzekające zarówno w dzień, jak i w nocy. Ulice są szerokie, wysadzane drzewami, kawiarnie i restauracje przyciągają turystów wyśmienitą kuchnią i orientalnym wystrojem, a w parkach z ogromnych fontann tryska woda, chłodząc zmęczonych słońcem przechodniów. To piękniejsza siostra Damaszku, która podobnie jak stolica Syrii, budzi się do życia przede wszystkim nocą. Kawiarnie i restauracje rozbrzmiewają wówczas gwarem rozmów, a kelnerzy uwijają się, roznosząc na wielkich tacach parujące dania. Kuchnia syryjska jest typową kuchnią bliskowschodnią, w której krzyżują się wpływy tureckie i arabskie. Obok kebabu i chleba pita bardzo popularne są różnego rodzaju arabskie pasty z papryką, oliwkami, czosnkiem czy ciecierzycą. Wszystkie ostro przyprawione a więc szalenie aromatyczne. Tradycyjny bliskowschodni posiłek koniecznie musi się rozpocząć od zestawu ciepłych i zimnych przystawek, po których danie główne jest zazwyczaj komponowane z baraniny. A na koniec naturalnie niewyobrażalnie słodki deser. I tak każdego syryjskiego wieczoru. Chwilo trwaj. C.D.N.

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *