160320122955-03-hrw-indonesia-mental-health-shackles-exlarge-169

Życie w łańcuchach

INDONEZJA  Pięćdziesięcioletni Kosasih, mieszkający w zachodniej części Jawy, przez piętnaście lat przetrzymywał swoją nieletnią córkę w zamkniętym pokoju. Bez mebli, bez łazienki, bez łóżka. Dziewczyna, przykuta łańcuchem do betonowej podłogi, nie widziała dziennego światła ani żywego człowieka. Jedzenie i woda wsuwane były przez szparę w drzwiach. Tak egzystowała przez większą część swojego życia.
W pewnym momencie moja córka stała się bardzo destrukcyjna. Wykopywała sąsiadom uprawy i jadła kukurydzę na surowo – spokojnie opowiada Kosasih. – Było mi strasznie wstyd z powodu jej niegodziwego zachowania. Musiałem ją zamknąć.
W Indonezji problem ludzi chorych psychicznie jest tematem tabu. To ogromny powód do wstydu, przed którego ujawnieniem rodziny bronią się, stosując okrutne na ogół metody. Według organizacji Praw Człowieka ponad 57 tysięcy ludzi, cierpiących na różnego rodzaju schorzenia psychiczne, jest przetrzymywanych w nieludzkich warunkach przez swoich najbliższych. Indonezyjskie Ministerstwo Zdrowia nie potwierdza, ale też nie zaprzecza tym danym.
Mieszkańcy Indonezji do dnia dzisiejszego uważają, że wszelkie objawy chorób psychicznych, to namacalne dowody na opętanie przez diabła i złe duchy, których w tutejszych wierzeniach nie brakuje. Zabobony są na porządku dziennym, a „opętanego” należy zaprowadzić do „uzdrowiciela”. Nikt nie pomyśli nawet o odpowiedniej placówce medycznej. Rząd Indonezji stara się coraz intensywniej edukować swoich obywateli w kwestii postępowania z osobami chorymi psychicznie. Niestety siła zabobonów jest znacznie silniejsza.

160321103519-indonesia-pasung-exlarge-169

Życie w łańcuchach

29- letnia Carika mieszka w Środkowej Jawie i przez cztery lata była zamknięta w oborze razem z kozami. W niewielkim pomieszczeniu nie mogła się wyprostować. Jadła, spała i żyła wśród kóz, w tej samej, co one przestrzeni, na tej samej wyściółce. O jej sytuacji dowiedziały się lokalne władze i przeniosły ją do szpitala, z którego po dłuższym czasie została wypisana z zestawem odpowiednich pigułek, stymulujących jej zachowanie. Niestety pigułki skończyły się, a rodzinę nie było stać na kupno następnych, w związku z czym choroba ponownie się nasiliła. Nie widząc innego rozwiązania rodzina zamknęła Carike ponownie w komórce z kozami. To po prostu błędne koło, z którego nie ma wyjścia.
Według oficjalnych danych w Indonezji, która liczy ponad 250 milionów obywateli, jest zaledwie 48 szpitali psychiatrycznych. Mniej niż połowa z nich zlokalizowana jest na prowincji, gdzie problem nietolerancji względem ludzi chorych psychicznie jest największy. Bardzo często zdarza się, że koszt transportu chorego przewyższa możliwości całej rodziny. W związku z czym najprostszym i najbezpieczniejszym rozwiązaniem dla najbliższych, jest pozbawienie wolności „opętanego” krewnego.
Na jednego z ośmiuset psychiatrów, legalnie zarejestrowanych przez indonezyjskie Ministerstwo Zdrowia, przypada trzysta tysięcy ludzi. W wielu szpitalach stosuje się szokujące metody leczenia, sięgające początków XX wieku, takie jak, elektrowstrząsy czy naprzemienne, gorące i zimne kąpiele. W przychodniach, działających w oparciu o naturalne sposoby leczenia, zmusza się pacjentów do picia naparów ziołowych, szepcze się im do uszu stosowne wersety Koranu lub wykonuje bolesne masaże całego ciała. Jak można się domyśleć nie są to najlepsze sposoby pomocy.
W 2014 roku parlament indonezyjski przyjął ustawę o zdrowiu psychicznym i rozpoczął aktywny proces poprawy wiedzy na temat osób chorych psychicznie. Niestety cały czas są to niewystarczające sposoby pomocy cierpiącym, którzy, zdani na łaskę najbliższych, pozbawiani są podstawowych praw do wolności i godnego życia.

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *