ostrzeszow_powiat

Dookoła Ostrzeszowa Część I

Dzisiaj ponownie zapraszam Was w podróż sentymentalną, w rodzinne strony mojej babci, mamy i moje 😉 Wielkopolska i Ostrzeszów – doskonały pomysł na majówkowe szaleństwo, jeśli oczywiście ktoś jeszcze ma pustkę w głowie 😉

POLSKA Wielkopolska – kolebka Polski i polskości, to obok dużych miast także małe miejscowości o pięknej patriotycznej przeszłości, istniejące częstokroć od wczesnego średniowiecza.

W drodze do Ostrzeszowa
Spośród różnych możliwości dojazdowych do Ostrzeszowa wybieram chyba najpiękniejszą trasę – z Krotoszyna. Jadę wijącą się malowniczo wąską ale zadbana i asfaltową szosą. Wiedzie ona przez sam środek wysokiego, gęstego lasu, którego drzewostan tworzą, obok sosen i świerków, 120-140 letnie dęby. Promienie słoneczne przebijają się między pniami drzew i kładą jasnymi plamami na leśnym poszyciu. Ruch jest niewielki. Na mijanej właśnie polanie stoi stadko saren – leniwie unoszą głowy ale nie uciekają. Ta droga uspokaja i zachwyca.
Dojeżdżam do Sulmierzyc, którym prawa miejskie nadał w 1457 r. Kazimierz Jagiellończyk. Miasteczko godne jest odwiedzenia z dwóch powodów; jako miejsce urodzenia literata doby Odrodzenia, Sebastiana Klonowicza, syna miejscowego młynarza oraz jako właściciel piętrowego choć malutkiego, drewnianego ratusza, którego osobliwością było ponoć to, że stał na … kółkach. Mieszkańcy Sulmierzyc, w razie zagrożenia przesuwali go sobie w inne, bezpieczniejsze miejsce. Najbardziej zachwyca mnie jednak główna ulica miasteczka rozwidlająca się w pewnym fragmencie na dwie jezdnie, przedzielone, ujętą w starannie przycięte żywopłoty, promenadą. Liczne ławeczki zachęcają do odpoczynku w cieniu drzew. Kilkanaście kilometrów dalej przejeżdżam przez równie wiekowy i zadbany Odolanów i mijając kilka ładnych wiosek dobijam do Ostrzeszowa, celu mojej podróży.

Miasto kupieckie
Miasteczko położone jest w najwyższej części Wielkopolski i otoczone ciekawie ukształtowanym, pagórkowatym terenem – pasmem Wzgórz Ostrzeszowskich, które stanowią wschodnią, najwyższą część Wału Trzebnickiego. To dawne miasto królewskie, które prawa miejskie uzyskało przed 1283 rokiem. Najstarszy znany dokument dotyczący tego miejsca to akt z tegoż właśnie roku, wydany przez księcia wielkopolskiego, Przemysława II Pogrobowca, poddający „civitas Ostrzeszów” pod jurysdykcję Kalisza. Początkowo była to osada targowa na szlaku handlowym z Wielkopolski na Śląsk, leżąca na trakcie Kalisz – Wrocław. Ciągnęły nim liczne karawany kupców i grasowali rabusie i zbójcy, polujący na przewożone towary. Ciekawostką jest więc pakt z 1337 r. zawarty między królem Kazimierzem Wielkim a królem Czech, Janem, regulujący rozstrzyganie sporów granicznych oraz obligujący do wydawania sobie wzajemnie zbiegłych przestępców. Ściśle określone zostały również miejsca ich przekazywania: Polacy w Ostrzeszowie a Czesi w Sycowie. Następny ważny dokument z 1349 r. to przywilej królewski nakazujący „aby kupcom bez przeszkody wolno było iść i powracać z towarami publiczną drogą, wiodącą z Torunia przez miasta Kruszwicę, Konin, Ostrzeszów do Wrocławia”. Tak więc z biegiem lat miasto stawało się znacznym ośrodkiem handlowym i spotykali się w nim kupcy, zjeżdżający z różnych stron nie tylko kraju ale też Europy. Niektórzy z nich pozostawali i osiedlali się w nim i wiem z opowieści ciotki, rodowitej ostrzeszowianki, że jeszcze w 20-leciu międzywojennym na rynku znajdował się skład kolonialny pana Marwega, którego praprzodkowie pochodzili z Norwegii, a vis a vis pana Dirskiego, którego protoplasta przybył niegdyś z Węgier. Zresztą większość mieszkańców Ostrzeszowa to całe klany osiadłe w tym miejscu od pokoleń: Cieplikowie, Hęćkowie, Mosiowie, Gorgolewscy i wielu innych. Dbali oni o swoje miasto i nie brakowało im nowatorskich pomysłów jakim był np.: znany mi z opowieści krewnych, ogród na dachu domu adwokata Radziszewskiego, w którym były starannie grabione ścieżki i pięknie kwitnące krzewy. A wszystko to w latach 20-tych XX wieku. Miasteczko miało wtedy basen, korty tenisowe i park miejski z estradą, na której odbywały się przedstawienia amatorskie. Miało swoją specyficzną aurę, która przyciągała ludzi i wyzwalała w nich twórcze możliwości.

ratusz-5-jcz-galeria

Ryneczek w Ostrzeszowie. Zdj. regionwielkopolska.pl

Intelektualne wyżyny
Bogactwo i piękno krajobrazu i przyrody tych ziem utrwaliła spuścizna plastyczno malarska Antoniego Serbeńskiego, ucznia Axentowicza i Wyczółkowskiego, przyjaciela Kasprowicza. Pod koniec lat 20 – tych XX w. zamieszkał on w Ostrzeszowie i tu też, zgodnie ze swoim życzeniem, został pochowany w 1957 r. Aby temu życzeniu stało się za dość nieznani bliżej przedstawiciele społeczeństwa ostrzeszowskiego wykradli ponoć zwłoki Serbeńskiego z kostnicy szpitala w Ostrowie Wlkp. I ciężarówką przewieźli je do swojego miasta.
A wszystko po to, by uniemożliwić pochówek artysty na ostrowskim cmentarzu, jak to, bezprawnie, planowały władze tegoż miasta. Jak wspomina ostrzeszowski poeta, Stanisław Czernik, był Serbeński „bardziej ostrzeszowski niż rodowici nawet Ostrzeszowianie” i wydał własny nakładem, podarowaną miastu „Tekę Ostrzeszowską” czyli zbiór dwudziestu drzeworytów, prezentujących miasto i jego okolicę. Obaj panowie współpracowali ze sobą, gdyż reprodukcje drzeworytów Serbeńskiego ozdabiały okładki słynnego w całym kraju miesięcznika literackiego „Okolica Poetów”, który ukazywał się w Ostrzeszowie pod redakcją właśnie Stanisława Czernika. Prężnie działało i działa nadal Towarzystwo Przyjaciół Ostrzeszowa, które m.in. nie pozwala zapomnieć o historii miasta i jego obywateli, o ich działaniach patriotycznych i niepodległościowych, nadziejach i obronie tożsamości narodowej, krwawych potyczkach z wojskami pruskimi i niemieckimi na przestrzeni minionych wieków. C.D.N.

P.S. Nadmierny zachwyt i częsty brak obiektywizmu w tekście wynikają z ogromnej sympatii jaką darzę to miejsce i mieszkających tu ludzi.

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *