guatemala (1)

Z Gwatemalą za pan brat Cz. I

ROZMOWA   O Gwatemali nie wiedziały prawie nic. Obcy kraj, ludzie i kontynent. Inna cywilizacja, obyczaje, kultura i język. Nowy świat, w którym dwie studentki z Polski, Janka i Kinga, znalazły pracę w biurze projektowania zieleni. Przez pół roku mieszkały w stolicy Gwatemali – państwie sąsiadującym z Salwadorem, Hondurasem, Meksykiem i Belize.

_40888430_central_mudslide3_map416
Autobusem z Meksyku do Gwatemali
Pierwsze zetknięcie z Ameryką Łacińską odbyło się bezboleśnie.
Wylądowałyśmy w Meksyku, w którym ludzie przyzwyczajeni są do widoku turystów na każdym niemal kroku. Dopiero po kilku dniach aklimatyzacji ruszyłyśmy dalej – wspomina Janka. Z Meksyku do Gwatemali pojechały autobusem. Podróż trwała długo, a one miały wiele czasu na przemyślenia i obserwację okolicy. – W Meksyku wszystko jest na wysokim poziomie – śmieje się Kinga. – W pewnym momencie zaczęło nam to nawet przeszkadzać. Na przykład taka klimatyzacja, otwarta na pełną moc. W autobusie zimno, na dworze gorąco, do niczego innego to nie prowadzi, jak do przeziębienia.
W Gwatemali jest już zupełnie inaczej. W autobusach za klimatyzację „robią” po prostu szeroko otwarte okna. Nikogo nie dziwią jeżdżące z ludźmi psy i koty oraz inny żywy inwentarz, który w drewnianych skrzyniach ładowany jest na dach, obok reszty pakunków.
W każdym autobusie pracują trzy osoby: kierowca, pomocnik – kasjer, który odpowiedzialny jest nie tylko za bilety, ale również za układanie bagaży na dachu oraz „usadzacz”, wyszukujący wolne miejsca i kierujący ruchem wewnątrz pojazdu tak, aby każdy zdążył wsiąść i wysiąść – wspomina z pewnym rozrzewnieniem Kinga. – Na jednej ławce siedzą trzy osoby. Jest ciasno, ale wszyscy się mieszczą, a to jest najważniejsze.
Jeśli chodzi o stan dróg, to jest on mocno zróżnicowany. Drogi międzymiastowe są dopiero w budowie lub ulegają poszerzaniu, a do mniejszych miejscowości prowadzą zazwyczaj polne trakty. Często w poprzek dróg ustawione są koparki, blokujące przejazd i powodujące kilkugodzinne korki. Zdarza się czasem, że kierowcy autobusów postanawiają ominąć przeszkodę. Rozpoczyna się wtedy seria niebezpiecznych manewrów, odbywających się np. tuż nad skrajem kilkunastometrowej przepaści! A widoki za oknem – zniewalające.
Jedyne białe w okolicy
Od samego początku bytności w Gwatemali rzucałyśmy się w oczy. Byłyśmy bardzo, ale to bardzo zauważalne – opowiada Janka. – Z upływem czasu to się jednak nieco zmieniło i albo oni przyzwyczaili się do nas, albo my nauczyłyśmy się być niewidoczne.
Fakt pozostaje jednak faktem, że Gwatemala to świat, w którym dość trudno jest spotkać innego białego człowieka. Zaczepianie na ulicy, a także krzyki, gwizdy i cmokania za samotnie idącymi kobietami są tam na porządku dziennym. To coś normalnego, czemu nikt się nie dziwi i nie obraża. Zainteresowanie jednak dwiema białymi samotnymi kobietami było ogromne i towarzyszyło im niemal cały czas.GuatemalaSzara codzienność
W Gwatemala City dziewczyny wynajęły pokój przy rodzinie, mieszkającej w jednorodzinnym domku na zamkniętym, spokojnym osiedlu. Przez kilka pierwszych dni zaskoczeniem dla nich była ogromna ilość ludzi, przewijających się przez domostwo. Znajomi, sąsiedzi, przyjaciele i członkowie rodziny przychodzili bez zapowiedzi kilka razy dziennie. – Gwatemalczycy lubią się bawić. Można spokojnie zaryzykować stwierdzenie, że urządzanie fiest to ich hobby – śmieje się Janka.
W Gwatemali nie ma takiego kierunku studiów, jak architektura zieleni. Każdy specjalista z tej dziedziny jest więc na wagę złota. – Pierwszego dnia, gdy przyszłyśmy do pracy, wszyscy na nas czekali. Byli niezwykle ciekawi tego, co mamy im do powiedzenia – wspomina Kinga.
Dostałyśmy do wykonania projekt zagospodarowania od nowa parku w centrum miasta. Prawdziwe wyzwanie i radość jednocześnie. Nasze uwagi i pomysły były dla nich bardzo cenne.
Prace w terenie wykonywały pod czujnym okiem ochroniarzy, którzy dbali o ich bezpieczeństwo. – Na początku było to dla nas dziwne. Później jednak przyzwyczaiłyśmy się do tego. Stolica Gwatemali jest w gruncie rzeczy bardzo niebezpiecznym miejscem. Kradzieże i rozboje zdarzają się na każdym kroku. Zdarzają się też porwania, ale dotyczą one przede wszystkim dzieci. Plotki mówią o nielegalnych adopcjach. Reszta kraju jest bezpieczna, oczywiście pod warunkiem, że zachowa się zdrowy rozsądek. Napady na turystów zdarzają się najczęściej na szlakach wulkanowych. Najlepiej wziąć na taką wycieczkę przewodnika lub iść w większej grupie. Natomiast w małych miejscowościach ludzie są niezwykle przyjaźni i sympatyczni.

saigon-marketBarwna mozaika kultur
Indianki noszą swoje pociechy na plecach. Widzi się bardzo dużo dzieci ulicy. Wiele z nich pracuje. Sprzedają jakieś drobiazgi w autobusach, czyszczą buty. Metysi – mieszańcy białych z Indianami lub Murzynami są bardzo dobrze sytuowani. Niższe klasy mają natomiast gorszy dostęp do edukacji. Społeczeństwo Gwatemali jest bardzo rozwarstwione. Oprócz potomków Majów można tu spotkać potomków konkwistadorów, a także funkcjonującą do dziś, zupełnie odrębną kulturę Garifuna, stanowiącą mieszaninę tubylców z dawnymi niewolnikami, sprowadzonymi na te tereny z okolic Morza Karaibskiego przez Anglików. W swoich obyczajach i tradycjach są oni zdecydowanie bardziej afrykańscy niż indiańscy. W Gwatemali po prostu funkcjonuje obok siebie kilka odrębnych światów, dzięki czemu koloryt i żywiołowość kraju jest niezwykła.
Najniższą klasę społeczną stanowi ludność rdzenna, której niezwykle trudno się wybić. Zasada jest bowiem prosta; jeśli ktoś urodził się w danej warstwie społecznej, to już
w niej zostanie. Nie ma awansów społecznych, a to z tej prostej przyczyny, że nie dochodzi do kontaktów między klasami. – Jedynie ludzie przyjeżdżający do Gwatemali z innych krajów mogą integrować się ze wszystkimi. Nie należą do żadnej z warstw funkcjonujących w tym kraju, a więc nie ograniczają ich żadne społeczne zakazy. C.D.N.

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *