Guatemala

Z Gwatemalą za pan brat Cz. II

ROZMOWA C.D.

Bohaterowie latynoskich telenowel

Pierwsze, co zadziwia nas w układach damsko-męskich, to niezwykle rozbuchana kultura dominującego macho, dla którego kobieta jest tylko ozdobą, stanowiącą część jego świata – opowiada Kinga. – To pan domu przynosi pieniądze na życie, a kobieta prowadzi dom, robi zakupy i wychowuje dzieci. Coraz więcej młodych dziewczyn stara się to zmienić. Uciekają z domów do pracy, która daje im namiastkę samodzielności. Jednak do dnia dzisiejszego kobiety rzadko wychodzą z domu same, bez mężczyzny lub przyzwoitki. Europejce może być trudno przyzwyczaić się do życia w Ameryce Łacińskiej. Jesteśmy niezależne i samodzielne – na ustach Kingi pojawia się szelmowski uśmiech. – W Gwatemali o tym, co robi kobieta, gdzie idzie lub co mówi, wie każdy. One ze wszystkiego muszą się tłumaczyć. Muszą mieć również pełną akceptację rodziny przy podejmowaniu jakichkolwiek działań, nawet tych, wydawać by się mogło, najbardziej prozaicznych.
Nie ulega jednak wątpliwości, że tutejsze kobiety są bardzo zadbane. Żadna Gwatemalka nie opuści swojej sypialni bez kunsztownie upiętej fryzury, pomalowanych paznokci, „zrobionej” twarzy, eleganckiego stroju i obowiązkowych butów na wysokim obcasie. Wszystko w ich zachowaniu jest bardzo kobiece, delikatne i wystudiowane. Gesty, kroczki, ruchy, słodkie miny, czyli wszystko to, z czego podśmiewamy się ukradkiem, oglądając latynoskie telenowele, wynika z ich naturalnego zachowania. – Kobiety w Gwatemali poświęcają bardzo dużo uwagi i czasu swojemu wyglądowi, zresztą mężczyźni również – podsumowuje Janka.

guatemala-markets-06Dzień w raju
Nigdy nie przypuszczałam, że przebywając w Gwatemali trafi nam się elegancka wycieczka helikopterem nad Pacyfik – wspomina Janka. W połowie pobytu w Ameryce Łacińskiej dziewczyny zaprosiła do swojej willi nad oceanem donna Izabela, założycielka fundacji na rzecz rekonstrukcji parku. – Rano, specjalnie zamówiony samochód zawiózł nas na lotnisko,
z którego helikopterem poleciałyśmy nad ocean. Widoki odbierały nam mowę – wspominają z rozmarzeniem – Niska zabudowa Gwatemala City z płaskimi dachami została daleko w tyle, ustępując miejsca poszarpanej skalisto-zielonej linii brzegowej, muskanej błękitnymi falami oceanu. Gdzieniegdzie wśród morza zieleni wypatrzeć można było nowoczesne wille, utrzymane jednak w kolonialnym stylu z palmowymi dachami.
Wszystko było wysmakowane i niezwykle eleganckie. W oddanym do naszej dyspozycji pokoju gościnnym przebrałyśmy się w kostiumy kąpielowe – opowiada Kinga. – Później był spacer po plaży wzdłuż Pacyfiku i niezobowiązujące rozmowy. Kąpiel w prywatnej zatoczce i drinki serwowane w skorupach kokosowych z palemkami. Po powrocie, nad basenem, czekały na nas przekąski. A na obiad królewskie krewetki. Lekki, miły dzień nad oceanem.

Guatemala-2014-Ruinen_topic_stageKraj niezwykłych krajobrazów
Gwatemala to kraj niezwykle bogato zróżnicowany pod względem przyrodniczym: wulkany, góry, jeziora, Morze Karaibskie i Ocean Spokojny, gorące źródła i rzeki z wodospadami. Wszystkie te cuda natury zlokalizowane są na stosunkowo małym terenie. – Będąc w Gwatemali należy wspiąć się na co najmniej dwa wulkany, gdyż bardzo różnią się one między sobą. Mamy tam do czynienia nie tylko z wulkanami uśpionymi, ale i z aktywnymi –opowiada Kinga. Na wulkany można wybrać się samodzielnie, wynajmując przewodnika na miejscu lub podczepić się do zorganizowanej wycieczki. – Od organizatorów dostaje się cały sprzęt i jedzenie – wspomina Janka – Pierwszego dnia, wchodząc na wulkan, doszłyśmy do wysokości 4 tys. metrów i z niższego wierzchołka mogłyśmy podziwiać zachód słońca. Natomiast o piątej rano, gdy wyruszyłyśmy na najwyższy szczyt, zobaczyłyśmy wschód słońca, który nie miał sobie równych. Trasę tę można pokonać w jeden dzień, ale w dwa dni jest lepiej, spokojniej i ciekawiej. Duży procent turystów stanowią Gwatemalczycy, reszta to Amerykanie, garstka Europejczyków. Największe wrażenie robią oczywiście aktywne wulkany, z wyciekającą lawą…
W Gwatemali nie brakuje również starych, przedkolumbijskich ruin miast, które bardzo często są dużo piękniejsze od tych, znajdujących się w Meksyku. Najwięcej takich obiektów zlokalizowanych jest przy granicy z Hondurasem i Meksykiem.
Opuszczając granice Gwatemali
W Hondurasie byłyśmy na wybrzeżu – Janka pokazuje zdjęcie wspaniałej, piaszczystej plaży. – Dojechałyśmy do Moskito, które nigdy nie zostało podbite przez konkwistadorów. Honduras nie jest tak barwny jak Gwatemala. Wszystko dzieje się tu spokojniej, wolniej, mniej chaotycznie. W Gwatemali ludzie działają w pewnym amoku, cały czas w ruchu: pakowanie autobusu, wsiadanie, wysiadanie. Często można odnieść wrażenie, że żyje się tam w przyspieszonym tempie.
Belize, o którym również warto wspomnieć, to malutki, niezwykle klimatyczny kraj. Bardzo interesujący pod względem przyrodniczym. Tu także znajdują się ruiny Majów, są wodospady, jaskinie, góry i rafa koralowa. Wzdłuż wybrzeża rozsiane są malutkie wysepki –opowiada Janka. – Panuje tu niesamowita, wyluzowana atmosfera. Wszystko odbywa się bez pośpiechu, a na „stopa” można zwiedzić cały kraj.

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *