DSC_0484

Nasz mały raj

WIETNAM   O tym, że Wietnam zajął szczególne miejsce w moim sercu, wie chyba każdy, kto od czasu do czasu zagląda na stronę. W związku z powyższym zapraszam na Różowe Migdały, do najwspanialszego hotelu w Mui Ne!
Po blisko trzech tygodniach spędzonych w podróży z plecakami na ramieniu, z wielką radością powitaliśmy cztery dni czystego lenistwa w wietnamskim kurorcie nadmorskim Mui Ne. Z Danang do Sajgonu przylecieliśmy samolotem, a z lotniska odebrał nas hotelowy samochód. Po raz pierwszy nie musieliśmy się o nic martwić – relaks najwyższej klasy. Gdy Maćko podawał naszemu kierowcy dość wyświechtane i pokryte podróżniczym kurzem plecaki, pomyślałam, że do nowego modelu Audi z napędem na cztery koła bardziej pasują skórzane walizki. No cóż… Gości się nie wybiera.
No, to za dwie godzinki, jesteśmy na miejscu – skomentował Maćko, rozsiadając się na tylnym siedzeniu. Z Sajgonu do Mui Ne jest 216 km. Przejechanie tej trasy zajęło nam ponad pięć godzin. Wąska, rozkopana droga. Nieustający korek, ciągnący się w obydwie strony i szaleni kierowcy na drodze, którzy za punkt honoru biorą sobie wyprzedzenie trzech autobusów i dwóch samochodów ciężarowych stojących w sznureczku. – Jak tak dalej pójdzie, to wysiądę i będę szedł obok… – złościł się Maćko, który, podobnie jak ja, miał nadzieję na szybką i bezproblemową jazdę. Z niedowierzaniem wyjrzałam przez okno. W tym pyle i skwarze lejącym się z nieba, raczej nie będzie miał ochoty spacerować…
Gdy, po ciągnącej się w nieskończoność podróży, dotarliśmy do celu – Hotel powitał nas szpalerem ubranych w ao dai pracownic, które z szerokim uśmiechem zaprowadziły nas do apartamentu. A tam … widok jak marzenie, kosz świeżych owoców, ogromy taras i inne udogodnienia. Nic tylko pławić się w luksusie.
P.S. W samym centrum Mui Ne byliśmy raz. Ogromna liczba rosyjskich turystów, napisy w cyrylicy i kuchnia dostosowana do wschodniego podniebienia nie stanowiły wystarczającej atrakcji, aby przebić nasz położony na uboczu hotel, w którym byliśmy … jedynymi gośćmi.

DSC_0451

Nasz cudowny pokój ;)

DSC_0462

Hotel składał się z sześciu, piętrowych willi, każda z własnym basenem…

DSC_0466

W „rajskim” ogrodzie można było trafić na pamelo.

DSC_0468

Cichych zakamarków nie brakowało.

DSC_0472

Plaże nie takie, jak u nas, ale całkiem sympatyczne. Codziennie rano można było spotkać handlujących na nich Wietnamczyków ;)

DSC_0479

Hotel od strony plaży ;)

DSC_0484

Oczywiście nie zabrakło dużego basenu…

DSC_0489

W drodze do pokoju…

DSC_0497

;)

DSC_0498

Zachód słońca w Mui Ne ;)

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *