P1020356

Dubaj – miasto z kompleksem? Cz.I

Zjednoczone Emiraty Arabskie Szczerze mówiąc nie wiem, w jaki sposób mam się wychylić przez okno, by dojrzeć dachy otaczających mnie budowli. Od dobrych trzydziestu minut stoję w gigantycznym korku – sześć pasów w jedną stronę i sześć pasów w drugą – to ponoć normalna tutejsza ulica. Po obu stronach drogi wznoszą się dumnie ku niebu szklane wieże, których końca nie widać. Zachodzące słońce odbija się w ich nienagannie czystych szybach. Betonowo-szklany krajobraz pozbawiony zieleni sprawia, że czuję się malutka i szara. Mam nadzieję, że mój hotel okaże się kameralnym miejscem.

P1020894

Widok zza okna samochodu ;)

Kameralnym miejscem w moim hotelu jest tylko maleńki sklepik z pamiątkami, tuż koło recepcji. Wjeżdżam na dwudzieste czwarte piętro jednej z tysięcy wież, dumnie zdobiących panoramę Dubaju. Z mojego apartamentu roztacza się widok na miasto, otaczający je plac budowy i sięgającą hen, hen daleko, pustynię. W dole, na dziesiątym piętrze, między dwoma wieżami, zrobiono ogród i przeszklony basen do pływania. No cóż, kameralnie to tu nie będzie.

P1020889

Mój „wspaniały” hotel ;)

Spacer po mieści
Patrząc z okien mojego pokoju na panoramę Dubaju, aż trudno uwierzyć, że to właśnie w tym mieście znajdują się najwspanialsze hotele, ekskluzywne sklepy, zielone pola golfowe, okazały teren wyścigów konnych czy stok narciarski. Nie tak to sobie wyobrażałam. Jestem lekko oszołomiona. Nie ma na to jednak czasu, bo już czeka na mnie kierowca, który pokaże mi największe atrakcje miasta. Miasta, które, jeśli wierzyć reklamom i broszurom, żyje dwadzieścia cztery godziny na dobę. Miasta, które nieustannie się rozbudowuje (to potwierdza widok za oknem). Miasta, które posiada eleganckie, klimatyzowane przystanki autobusowe. Wreszcie miasta, w którym centra handlowe, tzw. malle, przypominają wnętrza eleganckich galerii sztuki.
Ubrany w czerwoną liberię boy, sprowadza mnie po schodach do hotelowej taksówki, granatowej limuzyny. – Dokąd jedziemy? – pyta uprzejmie kierowca, Abdul Barr, którego imię, jak się później dowiaduję, oznacza Dobroczynny.
Pierwsza na naszej liście atrakcji jest Palma Jumeirah (Dżamira), należąca do zespołu trzech największych sztucznych wysp na świecie. Ich usypywanie rozpoczęto w 2001 r. na dnie szelfu u wybrzeża Dubaju. Każda z tych niezwykłych wysp ma kształt palmy otoczonej dookoła falochronem, który oddziela ją od wód Zatoki Perskiej.

P1020466

Jedna wspanialsza od drugiej 😉 Wille na sztucznej wyspie ;)

Taksówka szybko mknie szeroką ulicą. Na początku palmy, na jej pniu, po obu stronach jezdni, wybudowane zostały wysokie wieżowce, w których, jak tłumaczy mi Abdul Barr, mieszczą się eleganckie apartamenty, hotele, a także przestrzeń handlowo-biurowa. – To Dudai Pearl – informuje mnie dumnie. Nieco dalej, na wysokości palmowych liści, zabudowa ulega zmianie. Tu prym wiodą wille, każda z prywatnym dostępem do zatoki. – Te domy letniskowe wystawiono na sprzedaż już w 2004 r. Sprzedały się w trzy dni od rozpoczęcia aukcji. A jeden z nich kupił David Beckham – dowiaduję się od uśmiechniętego Dobroczynnego. Rozglądam się dookoła, zastanawiając się, czy za swoją pensję byłabym w stanie się tu utrzymać. Chyba raczej nie. W tle, za moimi plecami, rozpościera się widok na panoramę Dubaju. Las wieżowców i dźwigów, królujących nad piaskami otaczającej miasto pustyni.

P1020473

Hotel Atlantis…

Aby dostać się do zwieńczenia palmy, czyli przysłowiowej wisienki na torcie – hotelu Atlantis, musimy wjechać do tunelu, biegnącego pod wodami zatoki. Jak wyjaśnia Abdul Barr z racji tej, że nie jestem gościem tego hotelu, mogę jedynie zobaczyć parter. Mijając butiki m.in. Chanel, Diora i Prady, docieram do imponującego holu, w którym prym wiedzie niebotycznie wielkie akwarium z rekinami, płaszczkami, karpiami-gigantami i innymi oceanicznymi rybami. To robi wrażenie. Stoję jak oniemiała i patrzę na nurka, karmiącego kolorowe ryby i przepływającego tuż nad jego głową ogromnego rekina. To się nazywa praca. Za jedną noc w tym hotelu można zapłacić nawet 25 tys. dolarów. No cóż, nikt nie powiedział, że luksus jest dla wszystkich. Za co ta cena? Może za apartament, którego cała, jedna ściana stanowi akwarium? A może za dostęp do wspaniałego SPA, z kąpielami w miodzie i szampanie, osobistym zespołem masażystów, czy prywatnym trenerem fitness? A może za możliwość pływania z delfinami lub całodzienną zabawę w, znajdującym się na terenie hotelu, parku wodnym? Lekko oszołomiona wracam do taksówki. – Cieszę się, że się Pani podobało – przyzwoitość nie pozwala mi zaprzeczyć. C.D.N.

P1020486

Nurek w akwarium, w holu hotelu Atlantis ;)

P1020489

Tylko do tego holu mają wstęp zwiedzający hotel turyści ;)

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *