P1020358

Dubaj – miasto z kompleksem? Cz.II

Zjednoczone Emiraty Arabskie   W przeciwieństwie do hotelu Atlantis, do sławetnego Żagla bez statusu gościa nie mogę wejść nawet do holu, chyba, że zdecyduję się skorzystać z oferty zjedzenia lunchu na ostatnim piętrze, za bagatela 150 dolarów. Dobroduszny robi strapioną minę i zaczyna mnie wręcz przepraszać, że mój hotel o tym nie pomyślał. A ja jestem wdzięczna Bogu, że możliwość wydania 150 dolarów przypadnie w udziale jakiemuś innemu szczęśliwcowi, za dwa dni. Zamiast konsumpcji drogiego lunchu, jedziemy na szeroką, piękną plażę, znajdującą się tuż obok Żagla. Roztacza się z niej imponujący widok na ten jedyny na świecie siedmiogwiazdkowy obiekt hotelowy. No cóż, maluczkim pozostaje tylko patrzeć, zaspakajając głód świeżym ananasem na patyku za 3 dolary.

P1020446

Żagiel – hotelowy raj…

Żagiel – Burj Al Arab ma ponad 321 metrów i jest najpopularniejszym punktem orientacyjnym w Dubaju. Jak zapewnia mój przewodnik, ten niezwykły hotel wyznaczył nowe horyzonty luksusu, przedstawił nowe poziomy komfortu i serwisu oraz połączył nowoczesność z tradycją. – Mówi się, że wszystko, co najbardziej błyszczy w hotelu, wykonane zostało ze szczerego złota – opowiada Abdul Barr – Al Falak – sala balowa jest praktycznie w całości pokryta tym kruszcem. Wielokolorowe, ręcznie robione dywany zostały specjalnie wysegregowane i przywiezione z Indii, Republiki Południowej Afryki i Anglii. Granit użyty do wykończenia hotelu został wydobyty w Brazylii, a marmur Statutario z Canera we Włoszech. To ten sam marmur, którego używał Michał Anioł do wykonywania swoich rzeźb. Obecnie pokrywa posadzki i ściany hotelu. – Goście, którzy przylatują samolotem witani są przez przedstawicieli Żagla i przywożeni do hotelu jednym z ośmiu Rolls Royce’ów Silver Seraphs. Ci, którzy przylatują helikopterem, lądują na lądowisku umieszczonym na 28 poziomie wieży. A ci, którzy przypłynęli jachtem, mogą zacumować przy The Jumeirah Beach Hotel Marina, który mieści około 50 jednostek pływających, włączając w to jachty oceaniczne o długości do 60 metrów – Dobrodusznemu na samą myśl o tych luksusach śmieją się oczy – Gości w Atrium Lobby witają pracownicy hotelu, ubrani w uniformy, projektowane przez znanego angielskiego projektanta mody Bruce’a Oldfield’a. Jeśli wierzyć przekazom ustnym, ogrom budowli najlepiej widoczny jest z poziomu recepcji. Znajdująca się tam fontanna, wyrzucająca strumienie wody na wysokość 32 metrów, „prowadzi” wzrok gości w górę, na złocone kolumny i trójkątny sufit, umieszczony 180 metrów powyżej. Od tego luksusu kręci mi się w głowie, a to dopiero początek.

P1020422

Burj Dubaj i ja ;)

Do Burj Dubaj, najwyższego budynku na świecie, znajdującego się w dzielnicy Business Bay, jedziemy ponad godzinę. Czemu tak długo? Z powodu panujących o każdej porze dnia i nocy korków. Dlaczego? Ponieważ w tym wyjątkowym mieście nikt nie chodzi na piechotę, wszyscy przemieszczają się samochodami. Z tego też powodu na darmo można szukać tu najmniejszego skrawka chodnika. Wieżowiec Burj Dubaj liczy sobie 800 m. wysokości i posiada 206 pięter. Budżet na jego budowę wyniósł 4 miliardy dolarów. – Oficjalne otwarcie nastąpi już 4 stycznia 2010 r. – informuje mnie Abdul Barr. Najlepszy widok na wieżowiec roztacza się z ogrodu hotelu Palace The Old Town. To jeden z ładniejszych moim zdaniem hoteli w Dubaju, który łączy w sobie tradycyjny, arabski wystrój wnętrz, z bogatym zapleczem rekreacyjnym. Zadzieram głowę wysoko, wysoko w stronę błękitnego nieba, przyglądając się najwyższej budowli na świecie.

P1020420

Ten hotel zdecydowanie bardziej przypadł mi do gustu ;)

Pomarańczowy sok ze świeżych owoców jest wyśmienity. W kawiarnianym ogrodzie siedzę sama pod majestatycznym parasolem. Reszta gości cieszy się klimatyzacją w szczelnie zamkniętym pomieszczeniu, spoglądając od czasu do czasu na bladolicą wariatkę, wystawiającą się na duszne, wilgotne powietrze i bezduszne promienie słońca. Istny dziwoląg.
Jeszcze kilka lat temu Dubaj Marina była piaszczystą łachą piachu, dzisiaj wyrastają na niej, jak grzyby po deszczu, wysokie wieżowce, sięgające od 200 do 400 m. – W porcie jachtowym, znajdującym się nad zatoką, niedługo już będzie mogło zmieścić się kilkaset różnej wielkości statków i jachtów – tłumaczy mi Dobroczynny. Projekt gotowy jest już w 60%, ale jego całkowite oddanie do użytku nastąpi dopiero w 2011 r. Chyba jednak nie wpadnę na jego otwarcie.

P1020358

Kanał Creek

P1020588

Mój ulubiony środek transportu w Dubaju ;)

No i nareszcie stało się. Praktycznie po całym dniu zwiedzania super nowoczesnego miasta, znalazłam mały kawałek raju dla siebie. Może raj to zbyt duże słowo, ale w dzielnicy Bastakia nad kanałem Creek czuję się wreszcie dobrze. Szczerze mówiąc tylko tu można odnaleźć arabski klimat z dawnych lat. Są tu wąskie uliczki, targujący się sprzedawcy, malutkie sklepiki z przyprawami i lokalnym rękodziełem, które i tak okazuje się być wyprodukowane w Pakistanie lub Chinach. Nie ma klimatyzowanych wieżowców ani pięciogwiazdkowych hoteli. A na ulicznym straganie można kupić świeżego kokosa, zaspokajającego największe pragnienie. Trzy ruchy maczetą, plastikowa słomka do środka i drink serwowany w skromnym zielonym kokosie nadaje się do picia. Aby napić się kawy, przepływam zatłoczoną wodną taksówką przez kanał Creek i siadam na tarasie niewielkiej kawiarni, zlokalizowanej nad brzegiem wody. Do moich uszu, obok dźwięków klaksonów i krzyków handlarzy, docierają melodyjne nawoływania muezinów. W tej dzielnicy, w starym forcie Al Fahidi, powstałym na początku XIX w., mieści się Muzeum Dubaju, do którego można zajrzeć w wolnej chwili.

P1020885

Jedna z atrakcji centrum handlowego – aquarium :)

P1020881

Rybki, rybeńki, rybusie….

Dzień chyli się już ku końcowi, gdy Dobroczynny pokazuje mi ostatnią dzisiejszą atrakcję. – Wszyscy turyści zawsze chętnie oglądają nasze malle i robią ogromne zakupy – śmieje się do mnie szeroko. Szczerze mówiąc nie planowałam „latać” po sklepach, ale widząc ten jego uśmiech, nie jestem w stanie powiedzieć sory ale nie, dziękuję. Sklep, jak sklep, a jednak… W każdym z dubajskich centrów handlowych znajduje się jakaś atrakcja. Jeśli nie jest to sporych rozmiarów lodowisko, to może być to akwarium, mini ogród zoologiczny lub stok narciarski. Pod „Mall of the Emirates” podjeżdżają limuzyny, samochody terenowe, lamborghini, nie mówiąc już o samochodach takich, jak porsche czy hamer. To „zwykłe” centrum handlowe z 6 tysiącami sklepów i pierwszym krytym ośrodkiem narciarskim na Bliskim Wschodzie. Patrzę, pewnie z dość głupią miną, na ubranych w kombinezony ludzi, jeżdżących na nartach. „Ski Dubai” zajmuje obszar 22,5 tys. metrów kwadratowych. Cała jego powierzchnia pokryta jest śniegiem przez okrągły rok. Ten niezwykły ośrodek narciarski posiada aż pięć, różniących się nachyleniem, wysokością i stopniem trudności, szlaków zjazdowych. Patrzę, widzę, ale nadal nie mogę uwierzyć. Tu pada śnieg, a na zewnątrz temperatura powietrza przekracza 40 stopni C.

C.D.N.

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *