P1020594

Gdzie ten kanał do cholery?

Zjednoczone Emiraty Arabskie Dubaj     Sama sobie nie poradzę w Dubaju? JA? Patrzę ogromnymi oczami na hotelowego boya, który ze wszystkich sił stara się namówić mnie do skorzystania z taksówki. Nozdrza ruszają mi się niebezpiecznie i zaczynam chyba przypominać rozjuszonego byka. Mowy nie ma, dość już się najeździłam samochodami. Idę na spacer i sama trafię do Bastakia.

P1030041

Wieżowce do nieba ;)

Moja chęć do samodzielności lekko przyćmiła zdrowy rozsądek. Zdałam sobie z tego sprawę zaledwie po paru krokach. Odwróciłam się niepewnie w stronę hotelu i moje spojrzenie spotyka się ze spojrzeniem boya, które zdaje się mówić: „A nie mówiłem uparta Europejko, że nie dasz rady!” Więc w tym momencie, z najbardziej beztroską miną na jaką mnie stać, odwracam się na pięcie i ruszam przed siebie.

P1020529

Tunel łączący kolejkę naziemną z jednym z centrów handlowych.

Przyznaję, że brak chodników znacznie utrudnia piesze poruszanie się po Dubaju. Również lejący się z nieba niemiłosierny upał nie ułatwia sprawy. Z przykrością odnotowuję, że poboczem lub trawnikiem szerokich ulic idę ja i od czasu do czasu jacyś filipińscy robotnicy, którzy na mój widok robią zdziwione oczy.

P1020534

Centrum handlowe w Dubaju.

Zlana potem, na skraju odwodnienia, po dwudziestu minutach docieram do jednego z licznych centrów handlowych. Zimne powietrze owiewa mnie ze wszystkich stron. Wśród odwiedzających jestem jedną z nielicznych osób ubranych po europejsku. Większość kobiet skrywa się pod czarnymi czadorami. Korzystając z okazji wchodzę do jednego z butików. Na wieszaku wisi śliczna, żółta, płócienna sukienka. Sięgam po nią i idę do przymierzalni. A tam gwarno, radośnie i kolorowo. Kilka kobiet ogląda się nawzajem w wybranych przez siebie strojach, popijając miętową herbatę. Część z nich siedzi w aksamitnych fotelach, inne przeglądają się w kryształowych lustrach. Czarne czadory wiszą na wieszakach. Kobiety wszędzie są jednak takie same.

P1020847

Jedna ze stacji metra w Dubaju.

W dalszą drogę postanawiam udać się naziemnym metrem. Gdy tylko pociąg podjeżdża, szklane drzwi, zabezpieczające peron przed falą upału, otwierają się bezszelestnie. Ubrany w granatowy mundur konduktor nakazuje mi przejść do drugiego wagonu, który jest przeznaczony dla samotnie podróżujących kobiet. Kolejka mknie szybko i cicho. Zaledwie po paru minutach wysiadam w kolejnym centrum handlowym i udaję się na postój taksówek.
Proszę na stary bazar złota – mówię uprzejmie.
Gdzie? – pyta mój czarnolicy kierowca.
Na stary bazar – patrząc na jego minę zaczynam rozumieć, że nie wie, gdzie to jest. Wyciągam więc z torebki mapę i pokazuję palcem. On jednak dalej nic nie rozumie. Zabiera mapę i wychodzi z samochodu. Przez szybę widzę, jak konsultuje się z innymi kierowcami. Po chwili robi się całkiem spore zamieszanie. Kierowcy drapią się po głowach i machają rękami, każdy w innym kierunku. Po kilku minutach drzwi taksówki otwiera, ubrany na czerwono, boy z centrum handlowego i uniżenie przeprasza za powstałe zamieszanie: „ci kierowcy bardzo często są w Dubaju nowi i nie znają tak starych części miasta. Zapraszam do innej taksówki.

P1020539

Dzielnica Bastakia ponownie mnie nie rozczarowuje. Jest wprawdzie południe, więc wiele sklepów jest zamkniętych. Mimo to, udaje mi się kupić szafran, wanilię i inne cenne przyprawy, które u nas kosztują krocie, a tu można zdobyć je za bezcen. Przed przeprawą wodną taksówką przez kanał Creek, wypijam puszkę Fanty, siedząc w klimatyzowanym przystanku autobusowym. Na jednej ze szklanych ścian, za podświetlaną gablotą dostrzegam plakat. Mimo, że tekst jest po arabsku, bez trudu rozumiem jego przesłanie. Kobieca twarz zalana łzami, z ogromnymi sińcami na policzkach i męski cień w tle, mówią same za siebie: koniec z przemocą wobec kobiet!

P1020358

Kanał Creek :)

Pijesz? Nie wychodź z baru.
W hotelowym barze, wieczorową porą, jest pełno białych twarzy. Śmieją się, piją, jedzą i głośno rozmawiają. Swoją truskawkową margeritę sączę przy okrągłym stoliku, tuż obok okna, wychodzącego na front hotelu. Dwóch Anglików, prowadzących polityczne dysputy, opuszcza bar wraz ze swoimi drinkami i wychodzi na zewnątrz, by zapalić. Po kilku minutach pod budynek hotelu podjeżdża policyjny radiowóz. Anglicy nie mają szczęścia. Nikt z nimi nie rozmawia, nikt nie słucha ich tłumaczeń. Kilka zdecydowanych ruchów policjantów i już siedzą w radiowozie, który cichutko odjeżdża. Alkohol pić wolno, ale tylko białym i to w barze. Picie poza barem, wielu mieszkańcom Emiratów Arabskich się nie podoba.

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *