DSC01416

Na szlaku „Orlich Gniazd” – Zamek Olsztyn cz. I

Jura Krakowsko – Częstochowska to dla tropicieli pozostałości po polskich pradziadach i miłośników historii teren bezcenny. Wśród wzgórz i obniżeń, które tworzą łagodne linie, ostro w niebo wdzierają się poszarpane krawędzie ostańców z białego wapienia. Na szczytach tych najbardziej niedostępnych skał tkwią dumnie ruiny dawnych budowli obronnych. Skojarzenie z gniazdami królewskich ptaków jest tak samoistnie narzucające się, że nazwano je „orlimi gniazdami”. Jest ich tu kilkadziesiąt i tworzą cały szaniec średniowiecznych budowli obronnych o randze nie spotykanej nigdzie indziej w Europie. Miedzy Częstochową a Olkuszem wznoszą się najwspanialsze z nich: Ogrodzieniec koło Zawiercia, Olsztyn koło Częstochowy, Mirów, Bobolice, a daleko na południe dwie nastrojowe ruiny: monumentalny Tenczyn i Lipowiec.

orlich-gniazd
Zamek Olsztyn największe „orle gniazdo”
Wszystko zaczęło się za czasów króla Kazimierza Wielkiego, o którym stare powiedzenie mówi, że zastał Polskę drewnianą, a zostawił murowaną. Dążył on do ufortyfikowania granic państwa i zabezpieczenia go mocnymi, związanymi ze sobą warownymi zamkami. Jednym z takich właśnie pasów obronnych mających chronić Polskę od zachodu były warownie szlaku Orlich Gniazd.

jura_img_7686_7_5_rc2vtyr1nh

Zdj. z fotoz.pl

Na południe od Częstochowy, skąd zaczynamy naszą wyprawę, położony jest zamek Olsztyn. Drewniane grodzisko istniało już na tym wzgórzu w XI wieku. W XII wieku na jego szczycie wzniesiono kamienną wieżę, która powstała na planie koła. Zachowała się ona do dnia dzisiejszego i stercząc wśród ruin widoczna jest z daleka. W XIV wieku Kazimierz Wielki rozbudował zamek, tworząc największe „orle gniazdo” w linii warowni broniących granic Polski od strony Śląska, który znajdował się wówczas pod jurysdykcją Czech. Była to potężna forteca, którą otaczał mur grubości około 2 metrów. Jej budowniczowie wykorzystali obronne walory samego wzgórza, a także okolicznych skał i grot. Dzięki temu na terenie całego obiektu powstał rozległy labirynt, z wykutymi w skale przejściami, korytarzami
i wykuszami. Jak głosi legenda w lochach zgubiła się młodziutka żona starosty Albrechta i do dziś ukazuje się jako dama w bieli wszystkim tym, którzy zabawili w ruinach dłużej niż należy. Nie jest ona zresztą jedyną zjawą pałętającą się w tym miejscu. Podobno na koronie muru wieży pojawia się duch starosty poznańskiego, Maćka Borkowica. Stanął on na czele wielkopolskiej konfederacji sprzeciwiającej się królowi i skazany został za to na śmierć głodową. Wyrok wykonano zamurowywując nieszczęśnika w lochu wieży. Od czasu do czasu można również usłyszeć tu płacz dziecka i jego niańki. To zawodzi synek Kacpra Karlińskiego, dowódcy załogi broniącej zamku w XVI wieku przed wojskami arcyksięcia Maksymiliana. Austryjacy, chcąc wymusić na Polakach poddanie warowni porwali dziecko
z dworu w Karlinie i zagrozili jego śmiercią. Karliński nie ugiął się jednak nawet pod tak straszną groźbą. Oblegający odstąpili wcześniej jednak zabijają bezbronne dziecię. C.D.N.

ogr1

Zdj. z harctur.pl

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *