csm_mirow_6f27214964

Na szlaku „Orlich Gniazd” – Perła Orlich Gniazd cz.IV

Szlak Orlich Gniazd  Ukoronowaniem Szlaku Orlich Gniazd jest zamek Ogrodzieniec, który jednak nie stoi w mieście o tej samej nazwie lecz kilka kilometrów na wschód od niego, w osadzie Podzamcze. Są to jedne z najpiękniejszych ruin średniowiecznych zamków w Polsce. W ich posępnych, poszczępionych ścianach, wbijających się w niebo wieżach i basztach jest coś z dekoracji teatralnej, coś z wielkiego dramatu. Białe skałki Jury misternie splątane z murami, czasami pełniące rolę fragmentów samej zabudowy, łączą się w nierozerwalną całość. Jeszcze teraz prezentują się wspaniale, choć ja nie mogłabym przebywać w nich zbyt długo ze względu na ciągle wiejący wiatr przenikający człowieka do szpiku kości. Jest to prawdopodobnie efekt położenia twierdzy na najwyższym wzniesieniu Wyżyny Krakowsko – Częstochowskiej, zwanej obecnie Górą Janowskiego. Skąd taka nazwa? Na cześć Aleksandra Janowskiego, który ocalił zamek od całkowitej zagłady, doprowadzając w 1905 roku do wykupienia go z rąk prywatnych – chłopskiej rodziny Kozłowskich.

z13281960Q,Zamki-w-Polsce--Zamek-Ogrodzieniec---shutterstock

Zamek Ogrodzieniec. Zdj. podroze.gazeta.pl

Zamek powstał około XII – XIII wieku jako budowla drewniana zwana wtedy „Wilczą Szczęką” i przeznaczona do obrony okolicy przed najazdami książąt czeskich i śląskich. Po spaleniu jej przez Tatarów powstał już gotycki zamek z kamienia wzniesiony przez ród Władków herbu Sulima. Władali oni nim aż do drugiej połowy XV wieku, a o ich warowni wspominały nawet kroniki krzyżackie. W XVI wieku następny właściciel, Sewery Boner, bratanek słynnego bankiera królewskiego, Jana, przebudował obiekt na renesansową siedzibę obronną. Rezydencja musiała być wspaniała, gdyż w ty samym czasie jej właściciel z rozkazu królewskiego zajął się przebudową zamku wawelskiego i dzięki świetnym artystom i architektom włoskim stworzył z niego najwspanialszą renesansową budowlę na północ od Alp. Z zapisów kronikarzy wiemy, że zamek w Ogrodzieńcu składał się z trzech skrzydeł, zgrupowanych dookoła dziedzińca, który, podobnie jak wawelski, posiadał krużganki. Poprzez podzamcze otoczone murem prowadziła do zamku droga przez zwodzony most. Potop szwedzki położył kres świetności zamku, podobnie zresztą jak przyczynił się do zniszczenia wszystkich innych tego typy na tym terenie. Z rąk Szwedów odbił zamek Stanisław Warszycki, który też został jego właścicielem. Była to najbardziej kontrowersyjna postać w XVII wiecznej Polsce.
Magnat Warszycki
Bogaty magnat, o którym mówiono, że z Krakowa do Warszawy może podróżować nie opuszczając swoich ziem. Słynął z niekonwencjonalnych zachowań i swoistego poczucia humoru np.: pewnego razu przewrócił razem z furmanką księdza, który nie chciał ustąpić mu z drogi. Wprawdzie musiał potem w ramach zadośćuczynienia, zbudować trzy kościoły, ale zabawa była przednia. Gdy pokłócił się z żoną zagroził jej publiczną chłostą i zapewne kara ta została by wykonana, gdyby nie nadciągnęli pod zamek bracia nieszczęsnej małżonki z wojskiem. Słynął też z silnie rozwiniętej żądzy pomnażania swojego majątku i to tłumaczy fakt, dlaczego po murach Ogrodzieńca biega mara wielkiego czarnego psa – strzeże ona skarbów kasztelana Warszyckiego, ukrytych głęboko w lochach. Wszyscy okoliczni mieszkańcy wiedzą też o tym, że o północy żaden koń nie da się wprowadzić na dziedziniec zamkowy. Dlaczego? Dokładnie nie wiadomo, ale może dzieje się tak za sprawą białej damy, która zjawia się na szczycie baszty skazańców. Może to być duch pięknej Witysławy, która za czasów Bolesława Krzywoustego przebywała na zamku zniewolona przez sędziwego starca Skarbimira pałającego do niej szaloną miłością. Błąkała się ona w pobliżu Wieży Skazańców, wiedząć, że w głębokich lochach przebywa jej narzeczony, Piotr Szczerbic, wtrącony tam przez zazdrosnego starucha.

844W centrum Podzamcza – osady znajduje się barokowa kaplica, do budowy której posłużyły zamkowe kamienie. Na jej podłodze leży do dziś szwedzka kula armatnia z XVII wieku, która wpadła ponoć do środka, nie wyrządzając żadnych szkód. Wystarczy przejść jeden kilometr od tego miejsca, by znaleźć się na Górze Birów – następnej atrakcji okolicy. Odkryto, że na jej szczycie znajdowało się grodzisko starsze jeszcze od ogrodzienieckiego zamku. Archeolodzy znaleźli tu wczesnośredniowieczne przedmioty militarne takie jak: groty strzał, topory, fragmenty kolczug. Można więc sądzić, że znajdowała się tu strażnica wojskowa, której funkcje obronne przejęła później warownia na Górze Janowskiego. Kilka kilometrów dalej znajduje się ryczowski zamek – jedna z charakterystycznych dla Jury strażnic obronnych, które budowane były później niż większość tzw. dużych zamków obronnych. Ich rolą było najprawdopodobniej uszczelnianie i wzmacnianie obrony nieszczelnego pogranicza. Warownie te były niewielkie i wznoszone na niedostępnych skałach – ta w Ryczowie budowana była na ostańcu szesnasto metrowej wysokości i można było do niej wejść tylko po drabinie. Jak podają ludowe przekazy jest ona pozostałością po niedokończonym zamku Bonera, pana w Ogrodzieńcu. Miejscowy diabeł zazdrościł mu bogactwa i robił wszystko, by budowę opóźnić i utrudniać. Tak więc to, co zostało w dzień wybudowane diabeł w nocy niszczył. W końcu zniechęcony Boner zrezygnował i na skale pozostało niedokończone dzieło.

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *