P1020147

Wanderful, wanderfu Kopenhaga – muzealny maraton cz.II

Z samego rana odwiedzam Muzeum Klasy Robotniczej, zlokalizowane w starej kamienicy i zajmujące aż cztery piętra. Na parterze jest sklep z pamiątkami, w którym kupuję reprodukcję plakatu z serii: Kobiety na traktory! Wchodząc na wyższe piętra mam wrażenie, że przenoszę się w czasie do miasta z przełomu lat 30-tych, 40-tych i 50-tych. Idę miejską ulicą, zaglądam do sklepów, urzędów, szkoły. Na ostatnim piętrze wchodzę do typowego dla tamtych czasów mieszkania. Na balkonie suszy się pranie, w pokoju włączone jest stylowe radio, a w kuchni dziewczynka – manekin obiera ziemniaki. W kawiarni, na jednym z niższych pięter, kosztuję kawy z cykorii. Kelnerka, dobrze zasuszona starowinka, stawia przede mną talerzyk z herbatnikami. Ciastko jest twarde jak skała i troszkę dziwnie smakuje. Mam tylko nadzieję, że rok jego produkcji nie pokrywa się z datą urodzin starszej pani, bo w przeciwnym razie mogę tej przygody nie przeżyć.

P1020137

Kopenhaga ;)

Kierując się w stronę Christiansborgu zaglądam po drodze do maleńkich sklepików, specjalizujących się w ręcznie wykonywanych modelach statków, samochodów, a także domków dla lalek. Te ostatnie to prawdziwe dzieła sztuki. Nie plastikowa tandeta dla Barbie, ale prawdziwe drewno, drogie tkaniny, farba i szkło. Z autentycznym zachwytem przyglądam się willom i kamienicom z przełomu wieków, w których urzędują, ubrane w wyszukane stroje, porcelanowe laleczki.
Zwiedzanie Christiansborgu rozpoczynam od stajni królewskich, muzeum zbroi oraz podziemi, znajdujących się pod zamkiem. W żadnym z tych obiektów nie bawię się jednak tak dobrze, jak w Muzeum Teatru usytuowanym w XVIII-wiecznym Teatrze Dworskim. Krok po kroku, niespiesznie, odsłaniam kolejne teatralne tajemnice. Zaglądam za kulisy i do garderoby. Staję na środku sceny, zamykam oczy i staram się wyobrazić sobie klasyczne wnętrze, wypełnione po brzegi żądną wrażeń widownią. Bez strachu przed czujnym i srogim spojrzeniem muzealnego stróża, dotykam wystawionych na pokaz kostiumów, zmieniam makiety sceny, a na koniec robię sobie zdjęcie z prima baleriną. A co!

P1020143

Kopenhagę bardzo dobrze zwiedza się na rowerze ;)

Równie sympatycznie bawię się w Muzeum Narodowym. Na pierwszym piętrze jest co prawda klasyczna wystawa, przedstawiająca kultury bliskiego i dalekiego wschodu. Jednak już na drugim zaczyna robić się ciekawie. Zwiedzanie ekspozycji poświęconej historii Danii zaczynam od pełnych przepychu salonów arystokracji, z których przechodzę do szkolnej klasy i kościelnej nawy. W XIX-wiecznym sklepiku z zabawkami staję za żeliwną kasą, by już po chwili „robić zakupy” w atelier modystki.
Po raz pierwszy w życiu żałuję, że nie mam jeszcze dzieci, bo wizyta w kopenhaskich muzeach na pewno przypadłaby im do gustu. C.D.N.

P1020140

W Kopenhadze można się świetnie bawić ;)

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *