P1020149

Wanderful, wanderfu Kopenhaga – Co Pan ciągnie na tym sznurku? cz.III

Gdy pierwszego dnia wzięłam plan miasta do ręki, ucieszyłam się, że tak wiele jest w Kopenhadze parków i ogrodów. Szybko się jednak okazało, że dla Duńczyków ogrodem może być zwykły skrawek trawnika tuż przed domem. Nie ma więc tu prawdziwych, dużych  parków jak w Warszawie, jest za to coś, czego u nas jeszcze długo nie będzie, a mianowicie ogromny szacunek do terenów zielonych.
Parki i ogrody kopenhaskiej stolicy to przede wszystkim miejsca towarzyskich i rodzinnych spotkań. I tak przemykając żwirowymi alejkami staję się mimowolnym świadkiem kilku zabawnych scen. W Danii jest niepisany zwyczaj, że w grupie zaprzyjaźnionych rodziców pełni się dyżury opiekuńcze nad najmłodszymi szkrabami. Odprowadza się je i odbiera z przedszkola, organizuje czas wolny, a późnym popołudniem zaprowadza po kolei do domów. W związku z powyższym z niemalejącym zainteresowaniem obserwuję kolejnego samotnego i zdesperowanego tatusia, uganiającego się za niesforną gromadką rozbrykanych dzieci, które usiłuje usadzić na kocu i zmusić do zjedzenia drugiego śniadania. Innym razem trafiam na energicznie maszerującą młodą mamę, do której, na różowej wstążce, przywiązanych jest siedmioro przedszkolaków.

P1020154

Urocze zakątki miasta ;)

Coś co rzuca się równie łatwo w oczy, jak dzieci na różowej wstążce, to mała liczba samochodów na ulicach. Większość mieszkańców miasta, niezależnie czy jadących do pracy, na uczelnię czy spotkanie, przemieszcza się z miejsca na miejsce rowerami. Aby rodzice z dziećmi nie czuli się pokrzywdzeni, wymyślono dla nich specjalne taczki, które doczepia się do roweru z przodu. W tych nad wyraz pakownych naczepach mieści się nawet trójka szkrabów lub duże zakupy. Widziałam również bernardyna, który skulony pod budą tego pożytecznego pojazdu, chował się przed deszczem, podczas gdy jego właścicielka z niemałym trudem pedałowała. Szczęściara dostała pewnie od mieszkańców swojego bloku zgodę na posiadanie psa. A może mieszka w wolnostojącym domku, ma ogródek i sama decyduje co wziąć na utrzymanie?

W oparach maryśki
Na głównym placu Christianii panuje spory tłok. Do każdej ze znajdujących się tu restauracji stoją w długich kolejkach turyści, mieszkańcy dzielnicy i Kopenhagi. Czarny jak smoła murzyn nakłada na plastikowy talerz smakowicie wyglądające pieczone udko kurczaka i polewa je obficie pomidorowo-paprykowym sosem. O wolnym stoliku możemy zapomnieć. Ruszam więc za Aśką, po schodach, na dach. Tu również panuje spory tłok. Siadamy na rogu przy krawędzi. W powietrzu unosi się słodkawo-mdławy zapach, który przyprawia mnie o zawrót głowy.

P1020152

Życie wokół kanałów ;)

Nie wciągaj powietrza tak łapczywie, bo się upalisz – śmieje się Aśka. Na potwierdzenie jej słów puka mnie w plecy siedzący za nami chłopak z dredami do pasa i proponuje skręta – Moja siostra nie pali. Dzięki. Nie wiesz, że od obcych nic się nie bierze? – no proszę, jakbym słyszała ojca.
Christiania to miasto w mieście, otoczone wysokim, betonowym murem z bramą wejściową, nad którą wisi tablica: „Zakaz fotografowania!” 24 września 1971r. miejsce to zostało ogłoszone przez władze miejskie Kopenhagi wolnym miastem.
Obecnie, w pływających barkach rzecznych, domach na palach i starych fabrykach mieszka około 1000 osób – opowiada Aśka. – Są tu sklepy, kawiarnie, restauracje. Jest nawet żłobek i przedszkole.
Od bramy wjazdowej do głównego placu prowadzi szeroka ulica, wzdłuż której ustawione są kolorowe stragany. Pysznią się na nich różnobarwne cukierki, proszki i trawy, które bynajmniej nie są algami z dna mórz i oceanów. Bez jakiegokolwiek skrępowania handluje się tu narkotykami i wszelkiego rodzaju używkami. Do wyboru do koloru, czym ulica bogata.
Christiania to najbardziej zielone miejsce w stolicy, gdyż zajmuje teren starego parku z olbrzymim jeziorem. To również jedyne miejsce, w którym koty i psy cieszą się nieskrępowaną wolnością.
Spory dzisiaj tłok, ale występująca kapela jest naprawdę świetna – kto jak kto, ale moja siostra zna się na tym. Pierwsze bity wprawiają dach w lekkie drżenie.

P1020218

Brama główna do najbardziej znanego na świecie browaru ;)

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *