P1010244

Nudy na pudy, czyli podryw na Greka

GRECJA    Kilka kolejnych dni spędzamy leniwie nad morzem, choć, niczym stare baby, zaczynamy narzekać na plaże Riwiery Olimpijskiej, które, z tym swoim gruboziarnistym, sraczkowatym w kolorze piaskiem, nie mogą nawet konkurować z naszymi, zdecydowanie piękniejszymi. Przyznać jednak trzeba, że woda – cudowny lazur, w którym  dokładnie widać dno i w którym pływa się wspaniale. Istny wodny raj.

P1010217

W Grecji zabytki są na wyciągnięcie ręki :)

Na plażę każdego dnia przyjeżdża małą ciężarówką starszy Grek w słomkowym kapeluszu i spranych szortach. Sprzedaje winogrona, które kilogramami pożera moja mama. Ich znajomość z dnia na dzień pogłębia się. Niewinny flirt, przynajmniej z jej strony, przeradza się w dziką rządzę u niego. Zaczynam się lękać o jej dobre imię i reputację  nie świadomego tej sytuacji tatusia. Jednego przedpołudnia, moja niewinna matka, oprócz słodkich winogron przynosi pachnącą i krwisto czerwoną różę w pełnym rozkwicie.
Wiesz, że Kostas ma wspaniały ogród różany? Krzyżuje różne odmiany kwiatów i wyhodowuje prawdziwe wspaniałości. Opowiadał mi o tym.
Czy ty aby nie przesadzasz? Niedługo nie będziesz mogła się od niego opędzić. Nie widzisz, że dostaje drgawek, jak tylko się do niego zbliżasz?
Nie bądź niemądra. Przecież my tylko rozmawiamy. Zresztą … zaprosił nas obie jutro na  kolację. I uważam, że nie wypada mu odmówić.
Po moim trupie. Nie ma mowy. Ja nigdzie się nie wybieram, a skoro ja zostaję, to ty również. Pięknie, i kto tu jest dorosły, odpowiedzialny? A w ogóle to ja przez ostatnie dni nie miałam żadnego „rwania”, a ona, bądź co bądź kobieta w kwiecie wieku, w dodatku lekko puchata, ma nie tylko faceta od winogron, ale i piekarza, u którego rano kupujemy bagietki, a także właściciela tawerny, który za każdym razem, gdy odwiedzamy jego lokal, stawia nam dzban wina. Widać Grecy lubią pulchne kobietki. Ja jestem zdecydowanie za chuda i tej wersji będę się trzymać.

P1010240

Greckie widoki, jak z pocztówek ;)

Wieczorem, wykąpane, nasmarowane zabójczo pachnącymi kremami, upchnięte w eleganckie kiecki, idziemy na kolację. Jak zwykle do Santosa, który trzyma dla nas wolny stolik. Przy karafce wina i wyśmienitych mięsiwach z grilla czas szybko mija.
Kolejnego dnia, znudzone już lekko leżeniem na plaży, ruszamy nadmorską promenadą w stronę sąsiedniego miasteczka – Paralei. Po pewnym czasie z piskiem opon zatrzymuje się koło nas samochód, z którego wysiada smagły, czarnowłosy Grek i tak, jak byśmy się znali od dawna, zaczyna ze mną rozmawiać. Rozmawiać to raczej za mało powiedziane, on mnie podrywa aż miło. Wpatruję się w jego czarne oczy z głupkowatym uśmiechem i spijam z jego ust każdy komplement. Pierwsza z oczarowania nieznajomym powraca do rzeczywistości mama, która z autentycznym oburzeniem chwyta mnie pod ramię i odciągnęła na bok. Lekko podirytowana zachowaniem samolubnej rodzicielki patrzę na nią z wyrzutem. Grek nie jest jednak w ciemię bity. Poderwał już pewnie niejedną blondwłosą turystkę i dobrze wie, jak udobruchać nadąsaną kobietę.
Och! Najmocniej piękną panią przepraszam – zwraca się do mojej mateczki. – Dopiero teraz zauważyłem, że młodsza siostra ma tak wspaniałą starszą siostrę. Czy pozwolą się panie zaprosić na kawę?
No nie, zaraz nie wytrzymam. Trzeba przyznać, że wie co robić i mówić, aby ogłuszyć choć na kilka chwil swoją ofiarę. Takiego komplementu, co prawda mocno naciąganego, moja  mama chyba jeszcze nigdy nie słyszała. Na jej usteczkach pojawia się słodki, niczym plaster miodu, uśmiech. Mruga do mnie porozumiewawcza i już siedzimy w samochodzie. Nie rozumiem tylko jednego. Dlaczego mianowicie ja siedzę z tyłu, a ona z przodu? – Przepraszam, aby formalności stało się zadość wypada, abym się przedstawił. Na imię mam Adonis… No to pięknie. Moja matka nie jest już w stanie opanować ironicznego uśmiechu.

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *