Zamek_w_Oporowie

Oporowskie tajemnice Cz.I

Stukot końskich kopyt i turkot kół karet głośnym echem odbijały się od kamiennych ścian przestronnej sieni bramnej zamku oporowskiego. Poprzedzane były głośnym dudnieniem, jakie rozlegało się w momencie, gdy przybysze pokonywali most zwodzony, przerzucony przez szeroką i głęboką fosę. Oczekiwanych i wypatrywanych gości witał w progach często sam gospodarz a ci, niezależnie od kaprysów pogodowych, „suchą nogą” wstępowali „na pokoje”. Stangret przejeżdżał dalej, na dziedziniec, gdzie nim i jego końmi zajmowała się już miejscowa służba.

WP_20150905_010

Zamek w Oporowie zdj. Anna Wiertek

Zamek w Oporowie
Taki to obrazek zobaczyłam oczami wyobraźni – sień oporowskiej rezydencji zdecydowanie mnie urzekła, choć przyznać muszę, że gdy zbliżałam się do zamku szeroką, żwirową aleją, wysadzaną kasztanami, poczułam coś na kształt zawodu. Gotycka, ceglana budowla, wzniesiona w I połowie XV wieku jest … malutka. Pomyślałam wtedy, że to nie zamek lecz zaledwie … zameczek, utopiony w pięknym, krajobrazowym parku. Jednak posiada on wszelkie „zamkowe” atrybuty i jest typowy dla architektury rycerskich, rodowych siedzib obronnych. Tak więc budynki i mury tworzą zwarty i zamknięty czworobok, całość otacza fosa, a do wnętrza wiedzie wjazd poprzez most, niegdyś zwodzony, a obecnie stały. Wznosi się na wyspie, a jego kamienne fundamenty wsparte są na dębowych palach, osadzonych głęboko w ziemi. Na murach zachowały się blanki, a w dolnej ich partii strzelnice. Zamek posiada basztę, w której od wieków mieści się kaplica oraz wieżę, która na początku swego istnienia stanowiła prawdopodobnie pomieszczenie mieszkalne. To właśnie ją, otoczoną murami obronnymi wzniósł w tym miejscu w latach 1434 – 39 pierwszy właściciel, Władysław Oporowski herbu Sulima. Dopiero jego potomkowie, a w rękach tego rodu zameczek pozostawał do połowy XVII wieku, rozbudowali swą siedzibę, która rozkwitała szczególnie w XVI wieku. Późniejsi właściciele już tylko udoskonalali rezydencję
o renesansowe, pięknie malowane stropy belkowe w pomieszczeniach pierwszego pietra (odkryte spod późniejszych tynków całkiem niedawno, bo w 1962 roku), o barokowe okna czy klasycystyczną sztukaterię.

image

Muzeum w Zamku w Oporowie. Zdj. z polskaatrakcyjne.pl

Nieszczęśni kochankowie
Trzeba przyznać, że Zamek w Oporowie miał właścicieli znamienitych i barwnych. Pierwszy z nich, Władysław Oporowski był człowiekiem wykształconym (wychowanek, a później rektor Akademii Krakowskiej) i znanym na dworze króla Władysława Jagiełły, gdzie pełnił liczne funkcje i należał do faworytów królewskich. W swej karierze doszedł do wysokiego urzędu arcybiskupa gnieźnieńskiego, jednak pochłonięty misjami dyplomatycznymi dla króla Kazimierza Jagiellończyka, a nade wszystko pomnażaniem swego własnego majątku, nie miał ani czasu ani głowy dla spraw Kościoła. To on ponoć wybudował podziemne przejście łączące zamek z pobliskim klasztorem Paulinów. Odkryła je po latach kasztelanka oporowska i wykorzystywała do niecnych czynów, a mianowicie tajnych, miłosnych spotkań z przeorem tegoż klasztoru. Pewnego razu przejście zawaliło się grzebiąc kochanków. Nie wiadomo czy za sprawą gniewu Bożego, czy mężowskiego – tu legendy nie są jednomyślne. Do dnia dzisiejszego można usłyszeć jęki nieszczęsnych, dochodzące zza ścian kaplicy zamkowej, gdzie miało znajdować się wejście do tunelu. Duchy kasztelanki i przeora jawią się też nocą pod murami zamku lub wędrują klasztornymi korytarzami, a w miejscu tragicznego zdarzenia, na tzw. Zapłociu, leży olbrzymi głaz.

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *