DSC04995

Krymskie opowieści cz.II – Odesskie kontrasty

KRYM   Niektórzy twierdzą, że Odessą rządzi mafia. Tak najprościej można wytłumaczyć szybki rozwój miasta i ogromny kontrast między biedą a bogactwem. Po ulicach jeżdżą najnowsze modele BMW, Volvo, Hamerów i Jaguarów, które parkują obok starych, nadgryzionych przez rdzę Żiguli czy furmanek, ciągniętych przez muły. Na skrzyżowaniach, na drewnianych taboretach siedzą stare babiny, sprzedające za kilka hrywien domowej roboty czieburieki. Wokół parujących kotłów z jedzeniem rozpłaszczają się bezpańskie koty i psy, główni właściciele ulic i podwórek. Licząc na dobre serce starowinki, zdają się nie zwracać uwagi na pięknego wyścigowego konia, przykrytego czarną derką, który, prowadzony za uzdę, idzie chodnikiem. Stoję oniemiała. To pierwsze miasto, w którym spotykam wyprowadzanego na spacer konia.

DSC04909

Pięknych kamienic nie brakuje. Tylko kasy na ich odrestaurowanie nie ma ;(

DSC04914

Coś na przekąskę? Kto ma ochotę?

Nazwa Odessa pochodzi od położonej tu w czasach starożytnych kolonii greckiej – Odessos. Na przełomie XIII i XIV wieku istniał tu port Ginestra, który należał do włoskich republik miejskich. Po pewnym jednak czasie miejsce Włochów zajęli Tatarzy, którzy wybudowali osadę Kaczibej, zdobytą i zniszczoną przez Turków w XV wieku. Ci ostatni odbudowali miasto, nadając mu nazwę Hadżibej. W 1792 roku, na mocy pokoju zawartego w Jassach, miasto przeszło w ręce rosyjskie. Tym sposobem narodziła się Odessa – Perła Morza Czarnego.
Centrum miasta to kilkanaście ulic, położonych pomiędzy dworcem kolejowym a Pałacem Woroncowa. Szerokie chodniki wysadzane są po obydwu stronach wysokimi, starymi drzewami, których ogromne liście i gęste gałęzie stanowią sympatyczną ochronę przed palącymi promieniami słońca. To, co przykuwa mój wzrok, to przede wszystkim bogato zdobione płaskorzeźbami i kwietnymi ornamentami kamienice. Niektóre opuszczone, chylą się ku upadkowi, inne, odrestaurowywane, wprawiają w osłupienie bogactwem i pięknem swych fasad.

DSC04917

Kolejna perełka architektoniczna ;)

DSC04915

W lewo, w prawo…? W którą stronę do opery?

DSC04936

Odessa…

Najważniejszym zabytkiem miasta jest Opera Odesska, uchodząca za jedną z najpiękniejszych budowli tego typu w Europie. Zaprojektowana została przez wiedeńskiego architekta F. Fellnera, który na swoim koncie miał również projekt Opery Wiedeńskiej i teatrów w Budapeszcie, Dreźnie i Zagrzebiu. Budynek w stylu renesansowym z elementami barokowymi, wzniesiony został w latach 1884-87. Wewnątrz panuje przyjemny chłód. Stoję w głównym hallu oczarowana, a jednocześnie przytłoczona bogactwem ornamentów, kosztownością dekoracyjnych materiałów, a także ilością złoceń, rzeźb i lamp. Przed wejściem do Opery zbiera się grupka weselników, którzy towarzyszą młodej parze podczas sesji zdjęciowej. Kolorowe stroje, głośne zachowanie i rysy twarzy wskazują na Cyganów. Pannę młodą, w białej koronkowej sukni, otacza grupka roześmianych dzieci, trzymających na sznurkach unoszące się w powietrzu, srebrzyste balony.

DSC04929

Opera w remoncie, a tuż obok cygański ślub ;)

DSC04940

Restauracje, kawiarnie, do wyboru, do koloru ;)

Dopiero, gdy siadamy na zimne piwo w cieniu filarów odeskiego portu, dociera do nas ogrom przytłaczającego zmęczenia. Poprzedni dzień w podróży, noc raczej nie przespana i całodzienne zwiedzanie miasta. Dobrze chociaż, że to piwo jest takie smaczne. Przed naszymi oczami przelewa się tłum turystów, mieszkańców i marynarzy. Miejscowe dziewczyny noszą się raczej krótko, pokazując zgrabne i mniej zgrabne nogi, oczywiście w pantoflach na wysokich obcasach, a panowie paradują w rozpiętych koszulach, świecąc opalonymi i mniej lub bardziej płaskimi brzuchami. Grupka lekko utytych niemieckich turystów biegnie truchtem w kierunku ogromnego statku.
– Płyną pewnie do Stambułu … – szepczę z pewnym rozrzewnieniem – Gdy pytałam w styczniu o bilety na rejsy wycieczkowe po Morzu Czarnym na sierpień, przesympatyczna pani z informacji dość obcesowo mnie wyśmiała.
Schody Odesskie, nazywane inaczej Potiomkinowskimi, to najbardziej znana wizytówka miasta. Znajdują się niedaleko gmachu opery i prowadzą w dół, do portu. Wzbudzają zachwyt nie tylko turystów, ale również filmowców, począwszy od Eisensteina i jego „Pancernika Potiomkin”, po „Deja vu” Machulskiego. U ich szczytu, pośrodku półokrągłego placu, stoi wykonany z brązu pomnik Richelieu, jednego z burmistrzów Odessy, który przyrzekł sobie, iż wybuduje miasto piękniejsze od Paryża. Schody Odesskie szczególnie ładnie wyglądają nocą, gdy, rosnące wzdłuż sąsiadującego z nimi bulwaru drzewa, rozświetlone zostają setkami kolorowych maleńkich lampek. Młodzi przytulają się do siebie na ławeczkach, panowie w średnim wieku grają w warcaby i szachy, a grupki przyjaciół i znajomych popijają kupione w sklepie winko.

DSC04954

Tysiące kolorowych lampeczek…

Szerokim bulwarem można dojść do wybudowanego w latach dwudziestych XIX wieku pałacu hrabiego Michaiła Woroncowa. Za pałacowymi zabudowaniami znajduje się Most Teściowej, prowadzący na Nowy Rynek. Most wybudował w XX wieku jeden z odesskich architektów specjalnie dla swojej teściowej. Jedni twierdzą, że troskliwy zięć chciał w ten sposób oszczędzić starszej kobiecie codziennych wędrówek pod górę, a inni, bardziej złośliwi, mówią, że był to świetny sposób na pozbawienie jej wymówki, usprawiedliwiającej pozostawanie u młodych na noc. Barierki mostu liczą ponad dwa metry. Powód – duża liczba skoków samobójczych na znajdującą się poniżej asfaltową drogę. To, co przyciąga jednak mój wzrok, to niezliczona ilość przyczepionych do balustrady kłódek z wygrawerowanymi imionami i datami. Jak dowiadujemy się od przechodzącej obok dziewczyny, na most, zaraz po ślubie, przyjeżdżają nowożeńcy i symbolicznymi kłódkami zamykają tu swoje szczęście.

DSC04987

Tak kiedyś wyglądały „galerie handlowe”. Takie same cuda można spotkać w Neapolu, Mediolanie czy Rzymie ;)

DSC04989

Każdy detal architektoniczny zachwyca ;)

W nocy budzą mnie nerwowe szepty:
– Kirył to nie ten pokój! Tu cię nie obsłużę – piszczy blond-włosa panienka w kusej sukience. U framugi drzwi wejściowych do naszego „apartamentu” wisi zmordowany alkoholem osobnik. – Choć już. Misza śpi, to się zabawimy.
Za oknem niebo rozrywa biała smuga błyskawicy. Grzmot jest potężny i sprawia, że włosy stają mi dęba.

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *