DSC05086

Krymskie opowieści cz. IV – Sztuka kupowania biletu

KRYM   Z malutkiego portu, typowego dla nadmorskich miejscowości, kilka razy dziennie odpływają statki w stronę Jałty i Foros. Wycieczkę rozpoczynamy wczesnym rankiem. Z pokładu obserwujemy naszą dziką plażę, nad którą dumnie góruje Pałac Woroncowa, wynurzający się z morza zieleni.
Wybrzeże Krymu przypomina swoją strukturą dzikość zamieszkujących go niegdyś ludów. Nieokiełznane, a jednocześnie łagodne i piękne. Strzeliste, ostre granie wzbijają się w błękitne niebo, przecinając zielone pasma drzew. Grafitowe i szare Góry Krymskie zdają się kłaniać morskim odmętom, które delikatnie muskają ich podstawę. Całość szpeci jedynie nadmorska architektura betonowej płyty, drwiąca z otaczającego ją piękna. Trafiają się jednak rodzynki, takie jak pałac w Ałupce, Liwadii czy Jaskółcze Gniazdo – maleńki zameczek, przycupnięty na skale tuż nad urwiskiem. Pierwotnie znajdowała się tu willa wybudowana na życzenie moskiewskiej milionerki, Rachmanowej. W 1912 r. teren został wykupiony przez barona Steingela, niemieckiego przemysłowca naftowego, który zażyczył sobie budowlę, przypominającą mini-zamek rycerski.

DSC05096

Jaskółcze Gniazdo na szczycie skał…

DSC05100

Z perspektywy morskich odmętów nie robi piorunującego wrażenia :) Raczej mała zabaweczka a nie pałac…

Port w Jałcie wita nas wąskimi, kamienistymi plażami i elegancką nadmorską promenadą. Na plaży leżak przy leżaku – prażą się w słońcu wczasowicze, a po deptaku spacerują wystrojone pięknotki w towarzystwie mocno znużonych osobników płci męskiej. Liczne kawiarnie zapraszają do skorzystania z ich wygodnych siedzisk, a także bogatej karty dań. W mieście, które niestety przypomina blokowisko wzniesione na terenie parku, na szczególną uwagę zasługują dwa obiekty. Pierwszy to Pałac Emira Buchary w stylu mauretańskim, wzniesiony na początku XX wieku dla władcy uzbeckiego. W chwili obecnej obiekt ten jest niestety nieudostępniony dla zwiedzających i można go podziwiać jedynie zza płotu. Drugi to położony 3 km. na zachód od Jałty pałac w Liwadii.

DSC05086

Betonowe plaże Jałty…

Biały Pałac
Liwadia znaczy po grecku „łąka”. To tu, wśród palm, cyprysów, róż i innych egzotycznych roślin, stoi wspaniały pałac o białych ścianach, który na zawsze wpisał się w historię świata. Teren ten w 1834 r. wykupiony został przez hrabiego Potockiego, który wybudował tu swój dom, a na 40. hektarach założył wspaniały park. W 1860 r. Liwadia przeszła w ręce rodziny carskiej. Istniejący dom przebudowano na pałac, dodatkowo dobudowując Mały Pałac, basen i oranżerię. W lutym 1945 r. przebywali w nim sygnatariusze konferencji jałtańskiej: Stalin, Churchill i Roosevelt.

DSC05102

Biały Pałac

DSC05121

W drodze do pałacu…

Aby zobaczyć wszystkie obiekty, znajdujące się na terenie pałacowej posiadłości, trzeba mieć cały dzień. Z niemałym trudem przeciskamy się przez tłum, zmierzający w ich stronę. Dookoła pałacu rozpościerają się wspaniałe kobierce zielonych trawników. Ich granice wyznaczają wysokie palmy. Ogrodowymi alejkami można zejść nad samo morze.
Wielki Pałac wybudowany został w stylu wczesnego renesansu, który połączono ze sztuką bizantyjską, arabską i neogotycką. Każda z 58 pałacowych komnat utrzymana jest w innym stylu. Na szczególną uwagę zasługują: Sala Audiencyjna i Biała Sala. Pierwsza stanowi kopię sali posiedzeń Rady Pięciuset z Pałacu Dożów w Wenecji, druga, z ogromnymi oknami i misternymi dekoracjami, była świadkiem obrad uczestników konferencji jałtańskiej.
Spacerując po kompleksie pałacowym warto zobaczyć także Cerkiew Podwyższenia Krzyża, która znajduje się na tyłach pałacu i jest przebudowaną w stylu bizantyjskim katolicką kaplicą Potockich. Obok niej znajduje się niewielka dzwonnica, marmurowa fontanna w stylu wschodnim i kolumna z napisami w języku tureckim i arabskim – przywieziona z Turcji dla upamiętnienia zwycięstwa Rosjan nad Turkami w 1878 r.

Sztuka kupowania biletów
Korzystając z okazji, że jesteśmy w Jałcie, biegniemy do punktu sprzedaży biletów kolejowych, gdyż okazało się, że tylko tu możemy je kupić na trasę Symferopol – Odessa.
– Macie paszporty? – pyta rzeczowo Ksenia.
– Tak.
– Nie! – mówię szeptem. – Zostawiłam w pokoju.
– Co zrobiłaś? – Maciek czerwienieje na twarzy. – Przecież miałaś nosić paszport zawsze przy sobie. Jak teraz zamierzasz kupić bilet?
– Nic się nie martw, coś wymyślę!
Pierwsza przy okienku staje Ksenia. Dwie minuty, pięć, wreszcie po dziesięciu wraca do nas na kanapę.
Mam dwie wiadomości. Pierwsza to taka, że po okazaniu paszportu kupiłam bilet, druga, że zostało zaledwie kilka na dzień, który nas interesuje. Nie wiem, czy zdążymy pojechać do Ałupki i wrócić tu, zanim ktoś je kupi.
Maciek jest wściekłym i wcale mu się nie dziwię. Kilka razy prosił i przypominał, abym zabrała dzisiaj ze sobą paszport. I co? Jak zwykle zapomniałam. No, wyleciało mi z głowy…
Stoi teraz przy kasie, pokazuje paszport i odbiera bilet. Teraz moja kolej. Spokojnym krokiem podchodzę do okienka, najwyżej będę błagać i skomleć, zrobię wielkie, pokorne oczy spaniela i wezmę wroga na litość. Kasjerka nawet nie podnosi na mnie wzroku.
– Paszport – warczy mało sympatycznie.
Sięgam do portfela i mozolnie w nim grzebię. Jedyny dowód, jaki mam przy sobie, to karta z biblioteki z moim imieniem i nazwiskiem. Jest też na niej kod kreskowy i numer legitymacji. Co mi szkodzi? Może się uda. Jak gdyby nigdy nic, podaję plastikową kartę. Kasjerka ogląda ją dokładnie.
– Nazwisko!
Grzecznie podaję. Pani sięga po ogromną brązową księgę, której pożółkłe ze starości kartki sympatycznie szeleszczą. Ksenia z Maćkiem chcą do mnie podejść, ale wstrzymuję ich, dając do zrozumienia, że wszystko jest dobrze. Kasjerka nadal wertuje grube tomiszcze. Ciekawe, czego tam szuka.
– Rok urodzenia!
Ciche warkniecie wyrywa mnie z zadumy. Po dwudziestu minutach odchodzę od okienka.
– I co? – pytają jednocześnie.
– Mam bilet – piszczę szczęśliwa – Chodźcie stąd szybko, bo jeszcze zmienią zdanie.
– Jakim cudem? – pyta spokojniejszym już tonem Maciek.
– Na kartę biblioteczną…
– Wiesz, ty masz więcej szczęścia niż rozumu!

DSC05120

Jedna z willi, jakie można zobaczyć w Jałcie ;)

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *