dsc05515

Krymskie opowieści – Kara cz. IX

Dworzec w Ałupce to piekło. Maleńkie pomieszczenie pozbawione klimatyzacji. Wewnątrz gorąco, jak w diabelskim kotle. Stosunkowo niewielka kolejka przesuwa się bardzo, ale to bardzo powoli. W kasie siedzi wymalowana „piękność”, która ceni swój czas tak samo mocno, jak chłodne powietrze, owiewające ją z wiatraka. Każdorazowo, po sprzedaży biletu, zamyka okienko na pięć minut.
Proszę pani, godzinę temu kupiliśmy tu bilety na autobus do Sewastopola. Pomyliła pani datę i zamiast na dziś, dostaliśmy na jutro. Chcemy je wymienić – uśmiecham się rozbrajająco w stronę utapirowanej blondynki.
Co ci ludzie nie wymyślą. Stoi taka, kupuje bilet i jeszcze go nie sprawdzi. 23 hrywny trzeba dopłacić – odzywa się niezadowolona kasjerka.
Jak to dopłacić? Przecież już kupiliśmy bilety i chcemy je tylko zamienić na dziś – odpowiadam lekko poddenerwowana.
Jak będzie się kłóciła, to zamknę okienko i otworzę dopiero, jak sobie pójdzie. Zrozumiano? Ja tu pracuję, a nie bawię się w punkt informacyjny. Karę płacisz, czy nie? – z takimi argumentami nie dyskutuje się, biorąc zwłaszcza pod uwagę dyszących z gorąca i wściekłości ludzi, stojących za naszymi plecami.

dsc05375

Maćko czeka na bilety a męczymy się na dworcu ;)

dsc05143

Sewastopol … trzeba zobaczyć na własne oczy ;)

Od Sewastopola po Inkerman
Sewastopol to dawny port wojenny. Do największej atrakcji miasta należy Chersonez Taurydzki, znajdujący się na jego skraju. Jest to ogromny kompleks ruin starożytnej metropolii i odremontowany Sobór św. Włodzimierza, położony nad brzegiem Morza Czarnego. Wielbiciele trochę młodszej historii mogą zdecydować się na zorganizowaną wycieczkę – „Podziemny Sewastopol”. Jej trasa biegnie przez tajne obiekty wojskowe, takie jak: podziemna baza łodzi podwodnych w Bałakławie, podziemne sztaby Floty Czarnomorskiej czy baterie nadbrzeżne.

dsc05154

Antyczne miasto … upał zabija …

Aby dostać się do Inkermanu, niewielkiej, spowitej pyłem miejscowości, położonej u ujścia rzeki Czernej do Zatoki Sewastopolskiej, jedziemy pociągiem. Wysiadamy na przystanku „Inkerman I”, przechodzimy przez most i mijamy stację benzynową. Za nią piaszczystą drogą kierujemy się pod górę. Tu, u stóp Monastyrskiej Skały, znajduje się kompleks klasztorny z VIII – IX wieku. W jego skład wchodziło osiem naziemnych i podziemnych cerkwi, które były ze sobą połączone szeregiem tuneli i wykutych w skałach kamiennych schodów. Dzisiaj zwiedzać można tylko Cerkiew św. Klemensa, którego bazylika wykuta jest w skale.Na szczycie Monastyrskiej Skały znajdują się ruiny równie wiekowej Twierdzy Kalamita.

dsc05171

Monastyrskie skały…

dsc05383

Żegnaj domku w Ałupce… Nasze kolacje po całym dniu zwiedzania będą miłym wspomnieniem ;)

Odessa – wspomnień czar
Jest 5:30 nad ranem. Idziemy szeroką ulicą wysadzaną ogromnymi drzewami. Po obydwu jej stronach ciągnie się szpaler niezwykle pięknych kamienic, bogato zdobionych kwiatowymi ornamentami, rzeźbami i kolumnami. Nie dziwię się, że Odessa, wybudowana zaledwie trzysta lat temu, od początku swojego istnienia przyciągała ludzi, którzy chcieli podziwiać perłę Morza Czarnego, zbudowaną w miejscu starogrodzkiej osady i osmańskiej twierdzy Hadżibej.

dsc05454

Opera w Odessie ;)

dsc05455

Kto chce się przejechać?

dsc05483

Bazar w Odessie…

Miasto położone na rubieżach Europy powstało za panowania carycy Katarzyny II i od samego początku było mocno kosmopolityczne. Architektami wspaniałych kamienic, rezydencji i pałaców m.in. Tołstojów, Potockich, Rzewuskich byli Włosi, o sieć wodociągów dbali Brytyjczycy, a o tramwaje – belgijski przedsiębiorca, baron Empain. Pierwszym i najsławniejszym burmistrzem miasta był szlachcic francuskiego pochodzenia, de Richelieu, który uciekając przed gilotyną zawędrował aż tutaj. Jako zesłaniec, przez piętnaście miesięcy mieszkał w Odessie Puszkin, którego lubiano tu bardzo, mimo jego, jakże grzesznych wybryków; wieść bowiem niosła, że równocześnie zaangażowany był w cielesne związki z aż trzema mężatkami. Przez kilka miesięcy bawił tu również zesłany z Polski młody poeta, Adam Mickiewicz. W Odessie nasz wieszcz poznał tajemniczą D.D., do której adresował swoje erotyki, słynną Szewiotową, w której domu spotykała się polska emigracja i wreszcie zdradliwą, acz piękną Karolinę Sobańską, kochankę szefa carskiej policji, de Witta.

Kocimi ścieżkami
Na ulicy panuje umiarkowany ruch. Na drewnianym taborecie, przy przejściu dla pieszych, siedzi pomarszczona staruszka. Przed nią, na skrzynce po owocach, stoi wielki niebieski garnek z ugotowanymi i posolonymi złocistymi kolbami kukurydzy. Kilka metrów dalej, w niewielkiej budce, za parę hrywien mogę kupić „setę” z paluszkiem krabowym lub „stakańczyk” domowego wina, podawany z suszoną rybką. Na te rybki polują koty, które w Odessie, podobnie jak psy, spotkać można na każdym kroku. Moją uwagę przyciąga drobny, szaro-biało-beżowy kociak ze zdecydowanie przydługim futerkiem. Spogląda na mnie dłuższą chwilę i niespiesznym krokiem odchodzi w stronę pobliskiej bramy. Przystaje jednak i zdaje się sprawdzać, czy za nim idę. Gdy wchodzę w bramę, on stoi już w blasku słońca na podwórku. Kiedyś dom ten musiał być bardzo piękny. Klatka schodowa z marmurowymi stopniami, kutymi balustradami i ogromnymi, pałacowymi oknami, robi wrażenie. Mój kot-przewodnik leży u stóp starszego pana, który w otoczeniu kilku kobiet siedzi przy prowizorycznym stole, ustawionym pośrodku podwórka. Nad ich głowami rozpostarte są sznury z suszącym się praniem. Z ukrycia robię zdjęcie, ale zostaję na tym przyłapana.
A szto ty diełajesz, dziewuszka? – Zawstydzona wyjaśniam, że stanowili tak wspaniały obrazek, iż postanowiłam ich sfotografować. Uśmiechają się szczerze i na kawałku papieru zapisują ołówkiem adres. Chcą, aby przysłać im zrobione przed chwilą zdjęcie.

dsc05442

Koci przewodnik. Czyż nie śliczny?

dsc05502

Przekąska w pociągu?

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *