25

Uzbekistan … Z bazaru do Ragistanu

Po bajkowej atmosferze Starego Wschodu pozostało w Samarkandzie stosunkowo niewiele. Kolorowy i egzotyczny bazar wschodni ujęty został w ramy konkretnego, wydzielonego terenu, w pobliżu najstarszej dzielnicy miasta. Jest to dosyć szczególne miejsce, w którym tracę dwie godziny na wędrówce pomiędzy straganami z herbatą, egzotycznymi owocami i warzywami czy lukrowanymi ogromnymi tortami weselnymi. Te ostatnie są imponujących rozmiarów. Ich sztuczną, połyskującą w słońcu biel zabójczo słodkiego kremu, i pstrokatość kolorowych różyczek z zielonymi listeczkami mam  nadal w pamięci. Sprzedawczynie, ubrane w kolorowe „szlafroki” uwijają się jak w ukropie, donosząc kolejne cukiernicze cuda. A może tak spróbować tego lepkiego lukru? Mały kawałeczek, tak dla smaku? Młoda sprzedawczyni widząc moje niezdecydowanie odkraja cienki plasterek tortu. Odważnie sięgam po niego ręką i gryzę spory kęs. O rety! Tak jak myślałam, sztuczna słodycz rozlewa się po całym moim ciele. Nawet zęby buntują się, krzycząc o atakującej je próchnicy. Musisz to połknąć – myślę w duchu – nie możesz zrobić im przykrości!

58

Od takiej ilości „lukru” można umrzeć ;)

57

Nie, nie i jeszcze raz nie, to nie są faworki :)

Na bazarze wszystkiego można dotknąć i spróbować. W wózkach dziecięcych pysznią się ogromne, jeszcze ciepłe pity – lokalny chleb, a mijane stare i mocno sfatygowane „Łady” wypchane są po sufit zielonymi arbuzami, tak soczystymi i słodkimi, jak mało gdzie. Ze wszystkich sił staram się omijać jedynie lokalne rzeźnie z poćwiartowanymi baranami i innymi ochłapami mięsnymi, do których ze wszystkich stron zlatują się wielkie muchy. A dodać wypada, że lokalne rzeźnie bardzo często posiadają tarasik restauracyjny, tuż nad miejscem uboju. Ubrudzony krwią rzeźnik zamaszystym gestem unosi tasak do góry, by z potworną siłą uderzyć w baranią goleń, a jego żona, w tym samym czasie, machając kolorową ściereczką, rozpływa się w szerokim uśmiechu i połyskując złotymi zębami zaprasza przechodniów na domowy posiłek z dopiero co obdartej ze skóry jagnięciny.

64

Bakalie? Czemu nie, ale ten złoty uśmiech…

61

Na tarasie powyżej znajduje się stylowa knajpka ;)

60

O świeżość mięsa nie musimy się martwić ;)

Chodząc po Ragistanie, centralnym placu Samarkandy, nazwanym Forum Wschodu, podziwiam ogrom i piękno otaczających go z trzech stron medres, czyli szkół koranicznych i meczetów, w obliczu których czuję się jak mrówka. Zaglądam do przepięknej, tonącej w tajemniczym półmroku, Złotej Sali meczetu Uług-bega, i dając niewielki bakszysz lokalnemu milicjantowi wspinam się na minaret, z którego roztacza się imponujący widok na cały plac. W autentyczny zachwyt wprawia mnie wybudowany na zlecenie Timura meczet Bibi Chanum, którego kopuła do dziś góruje nad miastem. Pochylam się również nad grobowcem samego Timura, przykrytym największym na świecie kawałkiem jadeitu. Na nagrobku został wyryty napis, a raczej ostrzeżenie, że „ktokolwiek ruszy kamień i zakłóci spokój Wielkiego Tamerlana, wywoła wojnę, jakiej jeszcze świat nie widział”. Fani teorii spiskowych zwrócą na pewno uwagę na fakt, że grobowiec otwarto w nocy z 21 na 22 czerwca 1941 roku, czyli w chwili wypowiedzenia wojny ZSRR przez III Rzeszę…

32

Czyż te mozaiki nie przyprawiają o szybsze bicie serca?

30

Architektura dalekiego wschodu….

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *