102

Bajeczna Buchara

Uzbekistan   Do Buchary docieram późną nocą. Szybki przydział pokoi i w drogę na rekonesans starego miasta. Uliczki ciemne i wąskie na półtora metra, z obu ich stron wysokie, gładkie ściany domostw pozbawionych okien i tylko gdzieniegdzie urozmaicone malutkimi, ale pięknie rzeźbionymi drzwiami. Spacerując ciemnymi zakamarkami przypominam sobie opowieści mojej mamy, która zawitała w te strony dwadzieścia parę lat wcześniej. „Zaraz po kolacji ruszyliśmy na podbój miasta. Jak to wówczas bywało mieliśmy „ogon”, który miał nas pilnować i donosić władzom o wszystkich naszych występkach. Na szczęście w tamtych czasach w Bucharze latarnie świeciły się tylko na głównych ulicach, pozostawiając zaułki starego miasta w okowach nieprzeniknionych ciemności. Złaknieni przygody postanowiliśmy pozbyć się „ogona”. Zakręt w lewo, zakręt w prawo, kolejna wąska uliczka, ślepy zaułek i kolejna brama. Po kilkunastu minutach byliśmy święcie przekonani, że nam się udało. Nagle tuż za naszymi plecami rozległ się cichy odgłos kroków. Sparaliżowało nas. Zza winkla wyłoniła się skulona postać
– Skąd wy? – padło pytanie.
– Z Polski.
– Z Polszy? Chodźcie za mną. Nie bójcie się.
Szczerze mówiąc nie zastanawialiśmy się długo. Grzecznie poszliśmy za nowo poznanym jegomościem, który zaprowadził nas do swojego domu. Tu, w towarzystwie jego żony i reszty rodziny, przy czarkach z herbatą, spędziliśmy na miłej rozmowie kilka godzin. On wypytywał nas, jak żyje się w Polsce i wspominał  swoje studenckie lata, które spędził na warszawskim uniwerku, a my byliśmy zachwyceni, że spotkał nas taki zaszczyt, gdyż zaproszenie nieznajomych w domowe progi jest u mieszkańców tych rejonów wyrazem ogromnej sympatii i szacunku.

99

Twierdza Ark w całej swojej okazałości :)

117

Twierdza od środka :)

106

Handel uskutecznia się tu na każdym kroku :)

To, co w nocy straszne i tajemnicze, w dzień okazuje się piękne w swej inności i egzotyce. Buchara liczy sobie ponad 2500 tysiąca lat i do dziś zachowała cząstkę tajemniczego, wschodniego klimatu i atmosfery z „Baśni tysiąca i jednej nocy”. Mówię tu naturalnie o starej Bucharze, która wygląda tak, jakby ktoś z góry posypał ją beżowo – brązowym cukrem pudrem. Chropowate, gliniane ściany niskich, ściśle do siebie przyklejonych domostw, wąskie uliczki i malutkie placyki robią wrażenie filmowej dekoracji, która dodatkowo fotografowana jest w kolorze sepi. Zaraz przy starym mieście na ogromnym placu stoi dumnie miejska twierdza – Ark otoczona ogromnym murem obronnym, usypanym jakby z mocno utwardzonego piasku. Zarówno te mury, jak również domostwa, do których nie sposób zajrzeć, gdyż przed okiem ciekawskich chroni je wysoka ściana, zapewniająca miejscowym pełną intymność i prywatę, stwarzają zamkniętą enklawę, w której obcy przybysz wciąż czuje się dość niepewnie. Przenosi się w średniowieczny świat Arabów i Persów, na przemian władających tym miastem przez długie wieki. Leżąca wzdłuż Jedwabnego Szlaku Buchara była niegdyś bardzo bogata. Zanim nie została zniszczona przez Czyngis – chana w 1220 roku, była stolicą państwa Samanidów i ogniskiem kultury nowoperskiej.

118

Twierdza Ark w Bucharze.

122

W Bucharze nie można się nudzić :)

125

Usypane z piasku stare miasto w Bucharze.

Moją uwagę przyciągają rozłożone wzdłuż murów twierdzy prowizoryczne stragany. Na rozczepionych linkach powiewają na wietrze tkane ręcznie dywany, kilimy, chusty i szale. Ich kwiatowe ornamenty, tak wyraźne na tle skąpanej w sepii scenerii, pozbawionej enklaw zieleni, mimowolnie przywołują uśmiech na moich ustach. W przeciwieństwie do innych ulicznych sprzedawców, ci z Buchary nie atakują turysty natarczywymi zaczepkami w stylu: „Kup Pan u mnie! Mam wspaniały towar!” Dostojnie podchodzą do klienta, doradzają, podają kolejne rzeczy lub najnormalniej w świecie nie zwracają na niego uwagi, zbyt zajęci grą w szachy z kolejnym przeciwnikiem. Na ostatnim straganie dostrzegam wspaniały zestaw do podawania herbaty. Gliniane czarki i czajniczek pokryte są ręcznie malowanym wzorem geometrycznym, liniami, przenikających się nawzajem granatów, błękitów, bieli i czerni. Rozmowy handlowe odbywam z dwoma dziewczynkami, których gęste czarne włosy upięte są w grube warkocze. Podana cena jest śmiesznie niska, więc bez zastanowienia decyduję się na zakup. Przy zawijaniu naczyń w zakurzone gazety dociera do mnie, że oprócz czarek i czajniczka staję się również posiadaczką małej miseczki na cukier i ogromnej misy na owoce. Wszystko pięknie, tylko paczka staje się coraz większa, towar delikatny, a przede mną jeszcze tydzień podróży. Jak ja to w całości dowiozę do domu? Próbuję zrezygnować z misy na owoce, ale młodociane sprzedawczynie nie przyjmują tego do wiadomości. Komplet to komplet, a bez owoców nie ma w Uzbekistanie udanego popołudnia z herbatką. Misa musi zostać u mnie. Pokonana przez dzieci zabieram pod pachę sporych rozmiarów pakunek i usilnie główkuję, jak zawieść cały ten towar w jednym kawałku do Polski…

109

Lokalna ceramika jest również w kolorach wody, nieba i nocy :)

130

Do zdjęć najchętniej zawsze pozują dzieci :)

129

W drodze ze szkoły :)

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *