rio-de-janeiro-carnival1

Erotyczna mapa świata Część II

Tu gdzie wczoraj skończyłam dzisiaj zaczynamy. Erotyczna mapa świata ciąg dalszy…
Miłość na sprzedaż
Są miejsca na ziemi, które aż kipią od frywolnej seksualności. Erotyka otacza nas tam ze wszystkich stron, a namiętność i seks widać gołym okiem na plażach, ulicach, w klubach i hotelach.
Rio de Janeiro jest gorące, duszne, spalone słońcem i roznegliżowane. Tu od rana do wieczora słychać brazylijską muzykę, szum fal uderzających o złociste plaże, na których opalają się odziane w skąpe bikini dziewczyny i rubaszny śmiech bawiących się w najlepsze mężczyzn. Kult ciała rozwinięty jest do maksimum. Zgrabna i dobrze umięśniona sylwetka nie lubi zbędnych fatałaszków. Nie po to tysiące mieszkańców Rio męczy się codziennie na siłowni, by nie móc w całej okazałości pochwalić się swym ciałem, które zasługuje wprost na uwielbienie.
W Brazylii prostytucja jest legalna, dzięki czemu nie ma tu ani alfonsów ani mafii, czerpiącej zyski z ciężkiej pracy kobiet. Według oficjalnych źródeł w samym Rio jest ponad dwadzieścia tysięcy pań parających się najstarszym zawodem świata. Są piękne, zadbane i posiadają swój własny dom mody – Daspu.
Podczas karnawału Rio de Janeiro wprost eksploduje zmysłową seksualnością, atakującą nas cekinami, piórami i skąpymi strojami. Cienka granica między resztkami pruderii a wolnością zmysłów zostaje zerwana.
To samo można powiedzieć o ulicach Bangkoku, na których skromność jest pase, a wszystko dookoła jest na sprzedaż. Zyski z prostytucji są tu ogromne, gdyż rokrocznie Tajlandię odwiedzają miliony turystów spragnionych erotycznych doznań. Seks turystyka, tak głośno potępiana przez opinię światową, rozwija się w najlepsze. W turystycznej ofercie miasta znaleźć można nie tylko nieletnie prostytutki, specjalistki od masażu tajskiego i sado-maso, ale również kluby i dyskoteki nastawione na dawanie klientowi rozkoszy, za odpowiednią oczywiście cenę. „Najlepsze” lokale znaleźć można w dzielnicy czerwonych latarni – Patpong, którą odwiedzają nawet regularne wycieczki turystyczne. Co w repertuarze? Między innymi uzdolnione tancerki, które trzymając w pochwie pióro są w stanie napisać „Welcome to Bangkok”. Oddając się chwilom zapomnienia warto jednak pamiętać, że aż 60% tajlandzkich prostytutek zarażonych jest wirusem HIV.
Nic, co ludzkie, nie jest nam obce”. To hasło mieszkańców Japonii, których upodobania seksualne znacznie różnią się od europejskich. Jeszcze na początku XX wieku zmysły rozbudzały tu wszechstronnie uzdolnione gejsze, pokornie zaspakajające wszystkie potrzeby mężczyzn. Świat idzie jednak do przodu i zamiłowanie do cór nocy przeszło na lolitki i mange. Spacerując ulicami Tokio nie zobaczymy jednak całujących się par splecionych ze sobą w namiętnym uścisku, gdyż jest to wbrew normom obyczajowym. Aby oddać się zmysłowym przyjemnościom trzeba udać się do dzielnicy Ikebukuro, Shibuya czy Shinjuku, w których działają rabu hotelu, czyli hotele miłości. Obiekty te charakteryzują się brakiem recepcji, wystawionym na zewnątrz i podanym w godzinach cennikiem oraz całkowitą anonimowością. Z racji ogromnego zamiłowania Japończyków do kąpieli wiele łaźni i gorących źródeł oferuje mizu shobai, czyli „wodne usługi”, do których zalicza się m.in. tajemne poczynania gejsz kąpielowych i mydlane krainy, w których kobiety myją swych klientów własnym namydlonym ciałem. W Japonii kobiety usługują mężczyznom. Warto jednak pamiętać, że dobra obsługa to pewnego rodzaju gra wstępna, rozbudzająca zmysły…
 
Seks zamknięty w muzeach
Z Muzeum Urządzeń Erotycznych w Pradze każdy wychodzi lekko zmieszany i zawstydzony. I nie ma w tym nic dziwnego, gdyż w jego murach umieszczono wszystkie „zabawki”, urozmaicające człowiekowi seks przez ostatnie dwieście lat. Są fikuśne wibratory, drewniane stymulatory uciech, chińskie kuleczki przyjemności, a nawet niezwykłe urządzenie pochodzące z 1915 r. uniemożliwiające chłopcom masturbację. Ten skomplikowany i wyszukany aparat zakładano przed snem niewinnym młodzieńcom na przyrodzenie. Gdy tylko dochodziło do erekcji zawiły system drucików informował o tym rodziców. Koniec końców tak haniebne zachowanie karano klapsem, wymierzanym na goły tyłek przez zniesmaczoną mamusię.
W Muzeum Erotyki w Sankt Petersburgu na własne oczy możemy zobaczyć zanurzonego w formalinie penisa samego Rasputina, a w Muzeum Erotyki w Amsterdamie staniemy w obliczu niczym nieograniczonej perwersji, wyuzdania i erotyki, graniczącej z czystą pornografią.
Podróże kształcą. W przypadku wyżej wspomnianych obiektów kulturalnych na pewno dają dużo do myślenia.
 
Luźne myśli:
W starożytnej Grecji szanująca się kobieta (również prostytutka) uprawiała seks w staniku.
W starożytnym Rzymie orgazm był oznaką słabości, która nie przystoi mieszkańcom wiecznego miasta.
W Królestwie Suazi, zamieszkałym przez Zulusów, odbywa się Taniec Trzcin, podczas którego najlepiej tańcząca dziewica zostaje wybrana nową królową.
Podczas festiwalu Gerewol, organizowanego przez lud Wodaabe, odbywa się konkurs na najpiękniejszego mężczyznę.
Rokrocznie, w pierwszą niedzielę kwietnia, odbywa się w Japonii święto żelaznego penisa.
W Tajlandii całowanie się w usta uważane jest za obrzydliwe.

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *