F1000002

Pod słońcem Egiptu – Tłok na Nilu

Z autokaru wypadamy na szeroki, asuański deptak, wysadzany gęsto drzewami i krzakami dzikiej róży. Wielki Arab o pyzatej, okrągłej buzi, w przeciwsłonecznych okularach i niebieskiej koszulce w prążki, opinającej się ciasno na całkiem sporych rozmiarów brzuchu, zaczyna na nas pohukiwać i daje znaki, by iść za nim.

Sibko, sibko, malo casa! Gubiąc klapki gnamy za naszym tymczasowym opiekunem, mijając po drodze dwóch chudziutkich i niziutkich tubylców, ciągnących dwa olbrzymie wózki ze stertą naszych bagaży. Wąski trap zbity z cienkich deseczek, zaczyna się niebezpiecznie chybotać pod ciężarem naszych ciał. Nasz opiekun zdążył już zniknąć w otwartych drzwiach białego, eleganckiego statku. Gnamy za nim, wpadając do klimatyzowanego pomieszczenia z marmurową podłogą, wiklinowym kompletem wypoczynkowym, dobrze wyposażonym barem, recepcją, schodami a’la Tytanic na górny pokład i imponującym dachem, zwieńczonym kopułą z różnokolorowych witraży. Spokojnie rozsiadamy się w wygodnych fotelach.
A ty się martwiłeś, że trafi się nam jakaś przeciekająca skorupa – mówię z nieukrywaną ulgą. Nagle tuż przed nami, jak spod ziemi, ze srogą miną wyłania się nasz wycieczkowy „oprawca”.
Co wy robić! Tu nie siadać! Wy dalej! Jak dalej? Gdzie dalej? Ale on już pędzi w nieznane. Niewiele myśląc ruszamy więc za nim, niczym harty za króliczkiem, który ucieka w popłochu, byle dalej. Szybko okazuje się, że za tym eleganckim statkiem, który miał być naszą przystanią przez kilka najbliższych dni, jest następny elegancki statek, a za nim następny i następny. Statki stoją na Nilu oparte niemal o siebie nawzajem, jak bliscy sobie przyjaciele, i jest ich tak dużo, że bez problemu można przejść po nich na drugi brzeg. Gdzie u diabła jest mój tajemniczy Egipt i egzotyczna przygoda? Gdzie magia i czar afrykańskiego lądu? Po kilku minutach i siedmiu kolejnych statkach docieramy do celu. Szybki przydział kajut, dziesięciominutowy odpoczynek i rozkaz wydany przez naszego przewodnika: – Sibko, sibko, zabytek cekać!
Cekać, nie cekać, ale najpierw chwila relaksu. Z naszej kajuty, wielkości raczej pudełka na zapałki niż przestronnego apartamentu z prospektu biura podróży, roztacza się wspaniały widok na lewy brzeg Nilu. Od czasu do czasu przepływają koło nas, z łopoczącymi na wietrze białymi żaglami, falugi, po same brzegi wypełnione roześmianymi turystami, których jest chyba w Egipcie więcej aniżeli piasku na pustyni. Na dłuższe obserwacje nie ma jednak czasu, gdyż już idziemy do recepcji, odczytujemy listę obecności i … w drogę

– Zabytek cekać!

F1000004

Widok zza okna kajuty :)

F1000003

Delta Nilu wita ;)

F1000001

:) Wizytówka Egiptu – Nil

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *