F1020001

Pod słońcem Egiptu – Dolina Królów

Do przystani w Luksorze dopływamy jako jedni z pierwszych, co daje nam szansę na bezpośrednie przycumowanie do brzegu. Szybkie śniadanie i już siedzimy w malutkich, kolorowych motorówkach, które przewożą nas na drugą stronę Nilu, do Teb.

F1020007

W drodze do Teb..

Świątynia Hatszepsut, skąpana w jasnych promieniach porannego słońca, wygląda iście królewsko. Wkomponowana w niezwykły, stworzony przez naturę, amfiteatr z trzema tarasami, ulokowana jest wśród wysokich gór i piasków pustyni. Dzisiaj trudno sobie wyobrazić, że za panowania królowej Hatszepsut, szerokie dziedzińce pełne były roślin, fontann, drzew mirry, żyraf przechadzających się tam i z powrotem, przywiezionych między innymi z Somalii.

F1020003

Dolina Królów ;)

Ze świątyni Hatszepsut kierujemy się w stronę Doliny Królów, ale zanim dane nam będzie tam dojechać, robimy krótki postój w wytwórni alabastru, obowiązkowym punkcie programu każdej zorganizowanej wycieczki. Alabaster jak alabaster, nie jestem od niego uzależniona w przeciwieństwie do reszty wycieczkowiczów, którzy korzystają z zaproszenia na herbatę i skwapliwie rozsiadają się w klimatyzowanym holu fabryki. A ja? No cóż, w tak zwanym między czasie nawiązuję znajomość z małą, uśmiechniętą od ucha do ucha, dziewczynką. Za garść cukierków i kilka dolarów „zaprasza” mnie do swojego domu i przedstawiła licznej rodzinie. Dom, choć trudno mi użyć tego słowa w tym przypadku, to dwuizbowa, podziemna jama. Pierwsze pomieszczenie pełni funkcję salonu, sypialni, przedpokoju i kuchni w jednym. Całe umeblowanie stanowią dwa łóżka ustawione pod przeciwległymi ścianami i umieszczone na środku, okrągłe palenisko, służące do gotowania. Druga izba to stajnio – obora dla dwóch kóz, kilku kur i osła. Całość robi okrutnie przygnębiające wrażenie, a rodzina tak liczna, że trudno sobie wyobrazić, jak może pomieścić się na tych dwóch łóżkach!

F1020002

Mimo skromnych warunków mieszkaniowych pogoda ducha ich nie opuszcza ;)

W Dolinie Królów jest potwornie gorąco i wprost niewyobrażalnie tłoczno. Do każdego grobowca stoję w nieludzko długiej kolejce. Stopa za stopą przesuwam się wraz z innymi zwiedzającymi wzdłuż wspaniale malowanych ścian, pokrytych napisami, pochodzącymi z literatury pogrzebowej i Księgi Umarłych. W grobowcach panuje ruch jednostronny, jest duszno i znacznie większą uwagę, niestety, poświęcam swoim, co i rusz deptanym, stopom, niż pięknie zdobionym korytarzom.

F1020027

Zimny napój w Karnaku? Czemu nie ;)

Jedną z największych atrakcji turystycznych Luksoru, oprócz naturalnie Doliny Królów, jest świątynia Amona – Re w Karnaku – „Miejsce Wybrane”, położone zaledwie 3 km na północ od centrum miasta. Karnak wznosili przez 13 stuleci kolejni faraonowie, czyniąc z niego najważniejszy ośrodek religijny i intelektualny starożytności. I muszę przyznać, że jest to rzeczywiście fantastyczne miejsce, na zwiedzenie którego trzeba mieć co najmniej jeden dzień. Na mnie największe wrażenie zrobił Wielki Hypostyl ze 137 ogromnymi, bogato zdobionymi kolumnami i pięknymi malowidłami, które zachowały się na pozostałościach stropów. Zachwycona patrzę na wykute w kamieniu skarabeusze, ustawione w pobliżu Świętego Jeziora oraz Aleję Sfinksów, która w starożytności prowadziła z Karnaku do Świątyni Luksorskiej. Ta ostatnia jest długa i wąska, położona w centrum Luksoru, w pobliżu promenady nadrzecznej. Najlepiej zwiedzać ją po południu, gdy pomarańczowe światło zachodzącego słońca otula złocistą poświatą całą budowlę.

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *