DSC02180

Bałkański kalejdoskop – Jajce, Mostar i dolina Neretwy

Najpiękniejszy widok na Jajce – starówkę i wodospad, roztacza się z drogi wjazdowej do miasta. Tarasowa zabudowa niskich domków i kamieniczek schodzi w dół wysokiego kanionu, którym płynie, i to przez sam środek miasteczka, rzeka Plivie.
Aby dojść do wodospadu, przechodzimy przez zadbany park miejski i idąc wzdłuż resztek odrestaurowywanego obecnie muru obronnego, okalającego stare miasto, docieramy na miejsce. Lekka bryza zrasza nas od stóp do głów. Huk spadającej wody jest ogromny – z 27 metrów wysokości, dwoma dorzeczami, opadają w dół hektolitry krystalicznie czystej wody.
Wejścia na stare miasto strzegą dwie ogromne bramy, po przekroczeniu których dostajemy się na niewielki placyk, z którego promieniście rozchodzą się w różne strony wąskie uliczki
i schody, schody, schody. Spacerując wśród niskich domostw jesteśmy, z racji ciasnoty, zmuszeni do rezygnacji z wózka dla Młodego i do wędrówki gęsiego. Starówka przypomina ogromny plac budowy, na którym stoją koparki, worki z cementem i zrzucone łachy piasku. Wszystko wskazuje na to, że już niedługo będzie tu bardzo pięknie.

DSC02131

Jajce wita ;)

DSC02139

Wodospad w Jajce

Miasto tętniące życiem
Do Mostaru docieramy w porze obiadowej. Wjazd do miasta nie nastraja nas jednak zbyt optymistycznie. Ostrzelane blokowiska, opuszczone szkoły i sklepy, ziejące tragedią leje po bombach. Na ulicach pusto. Samochody zostawiamy na parkingu „strzeżonym“ przez drobnego staruszka, groźnego psa i płot z drutu kolczastego. Wyboistą drogą idziemy w stronę centrum. Już z oddali widać odbudowany Stari Most – wizytówkę miasta, a na nim … ogromną liczbę ludzi. Znaczy to, że jednak jakaś forma życia tu występuje. Po kilku minutach spaceru otoczenie diametralnie się zmienia. Zaczynam się zastanawiać, czy to aby na pewno jest to samo miasto. Wyboistą drogę zastępują alejki „wysadzane“ kocimi łbami i zgrabnymi, kutymi latarniami. W oknach domów, wzniesionych z kamiennych bloków, stoją w glinianych i ceramicznych doniczkach pelargonie, surfinie i zniewalająco pachnące zioła. W przydomowych ogrodach – wiklinowe stoliki i fotele. Kilka strumyków, przepływających przez środek miasta, krzyżuje się i wije wśród wąskich uliczek. Gwar rozmów otacza nas ze wszystkich stron. Niemcy, Anglicy i Francuzi siedzą w kawiarniach i restauracjach, zajadając się lokalnymi specjałami. Główna uliczka, prowadząca do Stariego Mostu, przypomina uliczki z tunezyjskich suków; tłoczna, pełna sklepów i zapraszających szerokim uśmiechem sprzedawców, którzy mają specjalne ceny „tylko dla ciebie”.

DSC02174

Mostar – stare miasto

DSC02175

Do wyboru do koloru – kawiarnie i restauracje w Mostarze z widokiem na rzekę :)

DSC02176

C.d. kawiarniano – restauracyjnego raju w Mostarze :)

Najpiękniejszy widok roztacza się z Tureckiego Mostu
Nasze miasto bardzo wiele wycierpiało – opowiada nam właścicielka kawiarni, w której siadamy na moment. – Dawniej mieszkańcy często żartowali, że jeszcze zanim wyrosła tu osada, powstał most – drewniany i na łańcuchach. Osada rozwinęła się w XV w. za czasów tureckich. To oni wybudowali solidny most. Od maja 1993r. do lutego 1994r. wojska chorwackie oblegały muzułmańską część Mostaru. Snajperzy polowali na ludzi jak na kaczki. 9 listopada chorwacka artyleria zburzyła nasz most. Teraz jednak mamy nowy i to znowu dzięki Turkom – śmieje się radośnie, spoglądając w jego stronę. To prawda. Most Turecki lub, jak ktoś woli, Stari Most odbudowali Turcy, posługując się taką samą techniką, jaką zastosowali ich przodkowie. Starannie dopasowane kamienne bloki łączono żelaznymi prętami, dodatkowo zalewając je ołowiem.
Z mostu roztacza się najpiękniejszy widok na okolicę. W dole wije się rzeka, do której tarasowo schodzą zabudowania. Na licznych tarasach i balkonach siedzą turyści, kontemplujący nie tylko widoki, ale i wyśmienite dania kuchni bośniackiej.  Życie toczy się tu na całego, mimo że dookoła pełno jest jeszcze wojennych zgliszczy.

DSC02158

Turecki most w Mostarze

DSC02178

Mostar ;)

Miasto – zamek
Im bliżej granicy bośniacko-chorwackiej, tym większej zmianie ulega, otaczający nas krajobraz. Skały i góry ustępują miejsca szerokiej dolinie Neretwy. Ostatni przystanek robimy w niepozornej miejscowości Pocitelj, w której znajduje się wspaniały zamek. Niewielki parking przed sklepem i barem szybkiej obsługi nie zachęca do postoju. Jednak kamienna brama, która stanowi wejście do historycznego kompleksu, zdaje się zapraszać, obiecując niezapomniane wrażenia.
Miasto – zamek. Tak najłatwiej określić to niezwykłe miejsce. Kamienne uliczki-schody prowadzą na sam szczyt murów tureckiego zamku, wybudowanego w XV w. Roztacza się z nich cudowny widok na dolinę Neretwy, u stóp której wzniesiono tę fantastyczną budowlę. Spacerując po „mieście“ mijamy domy mieszkalne oraz szkołę koraniczną – medresę Sismana Ibrahima Paszy – liczącą sobie ponad 500 lat i będącą najstarszą szkołą tego typu w Bośni i Hercegowinie. Mijamy okazały meczet  Hadżi-Alii z 1563 r., wieżę zegarową, a nawet cmentarz. Pożółkłe kamienne ściany wyglądają niezwykle miękko i malowniczo w pomarańczowych promieniach zachodzącego słońca.
Ten, kto jest zdania, że Bośnia nie ma turyście nic do zaoferowania,  jest w ogromnym błędzie. Bośnia żyje i chce jak najprędzej przypomnieć o sobie.

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *